Bez kategorii

Kłamliwe pierdololo, czyli mity o planowaniu i organizacji

Dziś o zdaniach, które z pewnością słyszałaś nie raz – że wszystko jest kwestią organizacji, że nie warto planować, bo te plany i tak się rozjeżdżają albo że doba Beyonce też ma tylko 24 godziny. Każde z tych zdań to jakieś przekonanie lub mit, który zniechęca do sięgnięcia po kartkę i długopis. Ja jednak uważam, że planowanie może być bardzo pomocne, dlatego każdą z tych rzeczy rozłożę teraz na czynniki pierwsze i zobaczymy, czy rzeczywiście jest tak, jak nam ludzie powtarzają.

Słowo na D

Pamiętam jak zobaczyłam zdjęcie w ogłoszeniu i od razu powiedziałam do Tomka: zobaczysz, ten kupimy. On był trochę bardziej sceptyczny, ale po pierwszym oprowadzeniu przez pośredniczkę oboje zaczęliśmy używać słowa nasz w kolejnych rozmowach, choć na papierze wcale nasz jeszcze nie był. Należał do pewnego wdowca, którego żona (artystka, malarka, wykładowczyni) niedawno zmarła. Pamiętam pierwszy spacer po działce, wśród drzew owocowych i uli i pomyślałam sobie, że chcę częściej oddychać tym powietrzem. Wiedziałam też, że chcę mieć TAKI widok z okna sypialni i nie miałam wątpliwości co do tego, gdzie postawię biurko, przy którym będę pisać. To była miłość od pierwszego wejrzenia.

Jak zaplanować tydzień? Instrukcja krok po kroku

„Nowy tydzień, nowe nadzieje!” Zwykle to właśnie myślę, rysując kolejne tabelki. 😀 Podejść do planowania tygodnia miałam
w swoim życiu bardzo dużo – i zwykle moje plany najpóźniej w okolicach środy mijały się
z życiem, przybijały sobie z nim piątkę i odjeżdżały w stronę zachodzącego słońca, czy raczej – Świętego Nigdy. Dzisiaj przedstawiam Ci mój sposób na ogarnięcie tygodnia, który wypracowałam sobie metodą prób i błędów. Teraz przeprowadzę Cię przez niego krok po kroku, a o tym, jak radzić sobie z błędami i przeszkadzajkami utrudniającymi planowanie, przeczytasz w przyszłym tygodniu. To co – do dzieła!

Jak pracować z listą zadań?

Jak pracować z listą zadań? 5 konkretnych podpowiedzi

Znasz to? Coś robisz. Już nieważne, czy akurat tworzysz, czy próbujesz odhaczyć w pracy kolejne zadanie – zawsze przychodzi ten moment, że w Twojej głowie pojawia się myśl i brzmi ona na przykład: „muszę napisać do Anki, żeby przesłała mi ten artykuł, o którym wczoraj opowiadała”. Pracujesz dalej i po chwili przypominasz sobie: „masło. Muszę kupić masło, bo mam ochotę na jabłecznik a bez masła nie zrobię ciasta. A co było to pierwsze? A, napisać do Anki o artykuł”. Później masz spokój, ale nie na długo. Nie mija nawet kwadrans i znów: „rachunek za prąd zapłacić, bo skończyło się stałe zlecenie. I co tam jeszcze? A, napisać do Anki i kupić jajka do ciasta. Nie, to nie były jajka, tylko masło”. Ile energii tracisz na odtwarzanie w kółko w głowie listy zadań?

Jak mieć czas na twórczość? Zacznij od jednej rzeczy

Jak mieć czas na twórczość? Zacznij od jednej rzeczy

Znasz to? Wychodzisz z domu wcześnie rano, żeby na ósmą dotrzeć do pracy. W ciągu następnych godzin wypełniasz swoje zawodowe obowiązki, starając się jednocześnie zapamiętywać wszystkie twórcze pomysły (bo, jak już wiemy, wena przychodzi wtedy, gdy nie mamy dla niej czasu). Odtwarzasz tę listę w myślach, bo każdy pomysł jest wart rozpatrzenia. Wystarczy chwila nieuwagi, żeby świetny dialog, który dźwięczy Ci w głowie, zaczął brzmieć jak wyrwany z „Trudnych spraw”. Wracasz do domu, obiecując sobie, że znajdziesz chwilę na to, żeby siąść do swoich twórczych zajęć.

5 sposobów na brak weny

5 sposobów, jak poradzić sobie z brakiem weny

Zanim odpowiem, zadam Ci pytanie – która sytuacja jest Ci bliższa? Pierwsza: zachód słońca. Cisza, spokój, wino w kieliszku. Słyszysz swoje myśli, w tle być może gra ulubiona piosenka. Nie ma znaczenia, czy akurat piszesz, czy malujesz – przychodzi Ci to z łatwością i wiesz, że Twój pomysł jest naprawdę świetny. Wszystko pod kontrolą – jesteście tylko Ty i Twoja twórczość. Sytuacja druga: masz godzinę dla siebie i MUSISZ coś w tym czasie stworzyć, bo inaczej zwariujesz. Niestety, wszystkie pomysły pochowały się po kątach, na telefonie wyskoczyło nowe powiadomienie,
a chwilę później kolejne. Znów ktoś coś od Ciebie chce, a Tobie ucieka właśnie ta ostatnia sensowna myśl, która przed chwilą była
w Twojej głowie. Brzmi znajomo, prawda?

Notes i pisaki

Czas na zmiany!

Jestem z tych osób, dla których jesień to taki mały nowy rok. I wprawdzie zmian, które nadeszły, wcale nie planowałam, to one już się dzieją i musisz o nich wiedzieć, żeby na Chaotycznym Niecodzienniku nie zapanował prawdziwy chaos. 😀 A zatem – co się zmienia?

O tym, jak wyszłam za mąż

Budzę się jak zwykle. No, może trochę wcześniej i trochę mniej wyspana i psioczę w głowie na reguły patriarchatu, na które przystałam, bo ja muszę umyć i wysuszyć włosy, pojechać do fryzjerki, a później oddać się w ręce makijażystki, podczas gdy mój (wtedy jeszcze) przyszły mąż po prostu pojedzie do swojej mamy i tam założy smoking. W mieszkaniu jest też trochę bardziej pusto niż zazwyczaj – Nela jest w hotelu dla zwierząt. Trochę się stresuję, bo wiem, że nie najlepiej znosi obecność tam i źle reaguje na inne psy, choć podczas wizyty zapoznawczej chętnie się z nimi bawiła. Wiem jednak, że jest w dobrych rękach, a właścicielka hotelu na pewno ją wyspaceruje, wybawi i wygłaszcze, aż poczuje się dobrze. Więcej zmartwień dziś nie mam. Dziś biorę ślub.