
Pisanie jest bez sensu (ale tylko czasami)
Dziennikuję, robię notatki z książek, piszę teksty na bloga i posty na insta. Ale gdy przychodzi czas na napisanie jakiejś historii, mój mózg przełącza się w tryb „Pisanie jest bez sensu!”.

Dziennikuję, robię notatki z książek, piszę teksty na bloga i posty na insta. Ale gdy przychodzi czas na napisanie jakiejś historii, mój mózg przełącza się w tryb „Pisanie jest bez sensu!”.
Na mojej liście ta pozycja widnieje z błędem. Pierwsza część tej serii to „Tajemnica domu Uklejów”, więc i tu mi ta tajemnica pasowała (czy to by nie było logiczne?!). No to musiałam przekreślić i innym kolorkiem dopisać, że jednak nie tajemnica, a sekret. 😅

O tym, jak wykorzystałam u siebie zasadę 10 minut i jakie efekty mi przyniosła. 2023 Byłam wtedy w naprawdę fatalnej kondycji i miałam bardzo słabe ciało. […]

O tym, czy czytanie 10 minut dziennie ma sens, czy jest wystarczające i ile udało mi się w ten sposób przeczytać.

Pewnie kojarzysz „jesieniarę” – osobę, która kocha jesień. Tylko czeka na pierwsze chłodne dni, żeby wyciągnąć ulubione kubki, herbaty i dekoracje, obstawić nimi siebie i cały dom i zagrzebać się w kocu z książką. A kim jest sezoniara?

„Październikowe plony” to nazwa pisarskiego wyzwania, które miałyśmy w październiku w Czułym Pisarskim Kręgu pod okiem Agi (@czulakorektorka). Dziś małe podsumowanie – co mi dało to wyzwanie, co przyszło łatwo, a z czym były trudności?

Jedną z najlepszych rzeczy w naszym domu jest gniazdo jaskółek, zaraz na wprost wejścia. Od wiosny do jesieni chodzę tam co chwilę i podglądam, jak toczy się ptasie życie.

Bardzo długo identyfikowałam się jako córka alkoholika, który później miał Alzheimera. To była olbrzymia część mojej tożsamości. Chyba nie do końca wiedziałam, kim jestem, jeśli się to odejmie. Co pamiętam teraz? Kim jestem dziś?
Noc. Ja za kierownicą seata. Obok przerażona koleżanka. Za mną – wóz policyjny na sygnale. Pewnie zastanawiasz się, jak znalazłam się w tej sytuacji.

Momentami ogarnia mnie olbrzymi smutek, oczy wilgotnieją, nozdrza się rozszerzają, a oddech przyspiesza. Ja dożyję pewnie osiemdziesiątki, ale jak długo jeszcze będzie ze mną Nela?