kartka z niecodziennika

Randka ze sobą

Od dłuższego czasu rzadko zostaję sama. Tak naprawdę SAMA – tylko ja, moje wewnętrzne ja, Nela i cały dom dla nas. Niemal codziennie bywam trochę sama w którymś pokoju, ale to nie to samo. Wieczorami umawiam się ze sobą raczej na burzę półmózgów, żeby ogarnąć bloga i Instagram, niż na imprezę. Za to kiedy przychodzi dzień na spotkanie z samą sobą, mam już gotowy zestaw rozrywek.

Nie tęsknię za szkołą

Choć jest jeszcze sierpień, wychodząc rano i wieczorem do ogrodu czuję już TO powietrze. To, od którego robi się zimno w czubek nosa i które pachnie jak moja droga do szkoły. Mimo że patrzę na swój ogród, to przed oczami mam chodnik, którym chodziłam prawie codziennie przez trzy lata, zalegające przy krawężniku liście, na okularach osiadają wszystkie krople drobnego deszczu z tamtych poranków, a w kieszeni kurtki czuję ciężar kasztanów, które wtedy zbierałam, nie wiem po co. Za każdym razem, gdy zaczynam czuć to powietrze, zastygam i czekam na ten magiczny moment, w którym spełni się proroctwo: „poczekaj, jeszcze zatęsknisz za szkołą”. No to czekam. I wciąż nie tęsknię.

Peron

W sumie czekanie jest spoko. Bo i tak nie mam za dużego wyboru i muszą to być. A jednocześnie… nie mam nic do zrobienia! No więc siedzę i czekam. Rozłożyłam ręcznik i usiadłam na ziemi, bo wszystkie ławki w cieniu już zajęte.

Te straszne podróże

Tak, jestem tym człowiekiem, który lubi oglądać zdjęcia z pięknych miejsc i myśli sobie „wow, jak super byłoby kiedyś tam być! Jak tylko wynajdziemy teleport, to zaraz tam lecę!” – bo strasznie ciężko jest mi się ruszyć z domu. Wraz ze zbliżającą się podróżą, rośnie we mnie napięcie. Mimo listy rzeczy do spakowania, przygotowanej na Trello, ciągle się zastanawiam, czy na pewno o niczym nie zapomniałam. Bo przecież mogłam zapomnieć wpisać na listę, prawda? Prawda. I klęska gotowa.

Lepkie lato

Zawsze to samo. Tomek mówi: „chodź, posiedzimy w ogródku, jest super pogoda!”, a ja jak zwykle zapominam, że mamy różne definicje super pogody. Wychodzę na zewnątrz, słońce nienawidzi mnie z każdej strony (nawet od spodu, przysięgam!), na dodatek po kilku minutach znikąd pojawia się zapach rumieniącej się skórki – a ja już wiem, że to przypieka się mój tyłek, który dotknął krzesła.

Pani Od Polskiego

Pamiętam, jak wróciłam kiedyś ze szkoły oburzona. To był początek czwartej klasy, kiedy pojawiło się już rozróżnienie na przedmioty. Moje oburzenie wynikało z faktu, że Pani Od Polskiego kazała napisać opowiadanie na 12 – 15 zdań. DWANAŚCIE – PIĘTNAŚCIE!!! Horror! Jak rozciągnąć na tyle zdań treść, którą można zawrzeć w trzech – czterech?! To było niewykonalne.

Rzut mózgiem o ścianę

Czasem są takie dni. Myśli, zamiast mknąć z prędkością światła, czołgają się raczej leniwie. A kiedy chcę rzucić szybką ripostą, w połowie zdania jedna z komórek ciągnie za wajchę maszyny losującej i rozpoczyna losowanie jakiegokolwiek słowa, które w ogóle do tej riposty nie pasuje.

Poznajmy się lepiej – czyli 5 faktów o mnie

Na Instagramie jest profil Kobiecej Fotoszkoły, która organizuje #instawtorek. W skrócie: w każdy wtorek wrzucamy zdjęcie na „zadany” temat. I co jakiś czas naszym zadaniem jest to, żeby się przedstawić. Zatem dzisiaj, w nawiązaniu do Instawtorku, mała garstka informacji na mój temat, dzięki którym poznacie mnie trochę lepiej. (A jeśli zostawicie w komentarzu dwa słowa o sobie, to ja też Was poznam – magia internetu!)