muzyka

Związek z muzyką

Mam dość bujną wyobraźnię, ale to, czego nie umiem sobie wyobrazić to życie, w którym muzyka nic nie znaczy, w którym włączam radio i zupełnie mnie nie obchodzi, co w nim leci. Jak by to było nie rozpłakać się ani raz przy żadnej piosence, nie przywiązywać wagi do jakości dźwięku (bo nie musiałabym dobrze słyszeć basu), nie czuć potrzeby odkrywania kolejnych zespołów? Jakie to uczucie – włączyć piosenkę i… no właśnie, nie czuć absolutnie nic?

Światła sceny – koncert

Na kilkanaście minut przed koncertem już nic nie pamiętam. Nie mam zielonego pojęcia, jak idą linie basu w piosenkach, które zaraz będę grać, chociaż sama je wymyśliłam. W lokalu wcale nie ma tłumu, bo mało kto nas zna, ale mnie już i tak robi się ciepło od atmosfery. Czuję mieszankę ekscytacji i strachu – to nie pierwszy koncert, który gram, ale być może pierwszy, podczas którego się pomylę albo zapomnę, co dalej. Zawsze przygotowuję się najlepiej, jak mogę, a później nigdy nie wiem. Sprzęt już rozstawiony, reprymenda dla Grześka, żeby nie przyspieszał, udzielona. Teraz już tylko czekam.