Poprzedni tekst na ten temat napisałam aż 6 lat temu (przeczytaj porady z wtedy)! Zdecydowanie warto zrobić aktualizację. Kilka rzeczy na pewno się powtórzy, ale spokojnie, mam też nowe patenty!
Ubierz się ciepło
Wiem, że teraz w sklepach jest mnóstwo pięknych, puchatych, milutkich w dotyku swetrów z jesiennymi motywami. Do tego reklamy kuszą do ich zakupów. Ale uwaga – patrz na metkę! Jeśli coś zawiera poliester (im więcej, tym gorzej) to z całą pewnością Cię nie ogrzeje. Głaszcz, ale nie kupuj! To, czego szukasz na jesień i zimę to bawełna, wełna i kaszmir. Tak, wiem, ile kosztują kaszmirowe swetry.😀 Wiem też, że można zaopatrzyć się w ubrania z miksu różnych włókien w sensowniejszych cenach.
Czytaj jednak składy – 5% kaszmiru czy wełny to nie jest kaszmirowy/wełniany sweter. Ta sama zasada dotyczy płaszczy. Jeśli możesz, wybieraj takie płaszcze, które mają dużo wełny w składzie materiału zewnętrznego, ale też nie mają podszewki z poliestru. Poliester trochę nam niszczy ocieplające działanie wełny (chociaż miałam i takie płaszcze – i przeżyłam). Najlepiej sprawdzi się bawełna, wiskoza czy acetat.
Ocieplanie garderoby możesz zacząć od małych rzeczy, na przykład od ciepłych skarpetek. Te z Gabrielli mają spoko skład, bo aż 88% wełny merino. Reszta to poliamid i elastan, ale raczej w takich ilościach, które utrzymają skarpetkę w formie i na miejscu. Nie w takich, przez które się spocisz i zmarzniesz. 😀
Jesienią i zimą unikaj też lnu, wiskozy, modalu. To super materiały, ale zimne, więc raczej na lato. Wtedy sprawdzą się świetnie, bo są przewiewne. O tej porze roku postaw jednak na bawełnę.
Pamiętaj też o butach! Niech będą porządne, ocieplane, wodoodporne. Może przydadzą się kalosze? Bo jak tu cieszyć się jesienią, kiedy ciągle przemakają skarpetki i marzną stópki!
Chciałabym Cię zachęcić do poszukania dobrych składowo ubrań z drugiej ręki, ale:
- wiem, ile czasu to czasem zajmuje i jak frustrujące bywają poszukiwania,
- nawet lumpeksy są już zalane przez fast fashion. Coraz częściej widuję tam poliester, a coraz trudniej trafić na perełki z dobrych materiałów (i to jeszcze w odpowiednim rozmiarze).
Jeżeli masz do tego dryg, to oczywiście śmiało przeszukuj lumpeksy i Vinted. Ale jeśli nie, po prostu przejrzyj swoją szafę. Jeśli dziwisz się, że marzniesz, a zobaczysz na wszystkich metkach poliester w dużej ilości, możesz przestać się dziwić. 😀 Zaoszczędzony czas przeznacz na przeczytanie metki podczas kolejnych zakupów. Kolejna jesień upłynie Ci w ciepełku. 😁

Jedz odżywczo
Banał, wiem, ale to mega ważne! Nie będę się za bardzo mądrzyć o komponowaniu posiłków. Sama jestem wciąż na etapie nauki. Widzę jednak ogromną różnicę w swoim samopoczuciu i poziomie energii, odkąd bardziej zwracam uwagę na to, co kładę na talerz. Małe kroki, które wdrożyłam, to:
- Warzywo do/przed każdym posiłkiem. Czasem przekąszę marchew podczas przygotowań, żeby warzywa nie psuły mi smaku carbonary. Czasem zrobię prostą surówkę z marchewki i jabłka do kurczaka z ryżem. Zalecane minimum warzyw do 400 gramów dziennie (a najlepiej 800). Wiem, że gdy się dotąd warzyw nie jadło to takie ważenie i skupianie się na liczbach będzie upierdliwe. Dlatego po prostu dziabnij warzywko do posiłku. 😀
- Białko, węglowodany, tłuszcze – czy wszystko jest na talerzu? Gdzie tylko się da, dorzucam jogurcik (lub zjadam po posiłku, deserowo), małą garść orzechów lub trochę masła orzechowego (bez soli). Dokładam warzywa. Jeżeli nie jestem głodna przez minimum 3 godziny, posiłek był dobrze skomponowany. Ale ponownie – nie wymądrzam się co do komponowania posiłków. Po to i po więcej prostych podpowiedzi do wdrożenia od zaraz odsyłam do Dr Lifestyle i Moniki Michalak. 😀
- Odżywczość – to się łączy z poprzednim punktem. Dzięki dobrze skomponowanym posiłkom nie zajadam się słodyczami. One są super, ale kiedy zjadamy je z głodu, zamiast normalnego posiłku, to na dłuższą metę nam nie służy. Robimy się przymulone_eni, brakuje nam energii, a ochota na słodkie nie przechodzi. Jak tu mieć energię do życia, kiedy nie ma skąd wziąć paliwa?
Ruszaj się
Znajdź taki ruch, jaki lubisz – to mega ważne, jeśli masz go wykonywać regularnie. Ruch świetnie zamyka cykl reakcji stresowej (przeczytaj tekst, w którym to tłumaczę) i pomaga zapobiegać bólom ciała. 😀 A wiadomo, jak nie boli to człowiek jest szczęśliwszy – również jesienią.
Tutaj, podobnie jak w przypadku odżywiania, czuję dużą poprawę samopoczucia, odkąd ruch zajął wyższe miejsce na liście moich priorytetów. Oczywiście podczas godzinnego pilatesu kwestionuję swoje życiowe wybory (tak, ja też wolałabym sobie posiedzieć przed kompem albo telewizorem). Wygrywa jednak rozsądek. Spędzam przy kompie nawet 10-12 godzin dziennie (8 w pracy, a pozostałe godziny – bo większość moich zainteresowań jest z tym związana). Dzięki pójściu na tańce czy na pilates, moje ciało może się powyginać w różne strony i wykonywać ruchy, których przez większość tygodnia nie wykonuje. Po ponad miesiącu regularnych zajęć zapomniałam o bólu kręgosłupa. Czuję się silna, stabilna, mniej marznę. Na dłużej wystarcza mi energii.
Chciałabym powiedzieć, że godzinka ruchu to niewielki koszt, ale wiem, jak trudno mnie samej było zacząć. Dlatego zacznij sobie od 10 minut dziennie, ale codziennie. I oczywiście przeczytaj tekst, w którym podpowiadam, jak wprowadzić takie dziesięciominutówki. 😀
Zrób ulubioną herbatkę do termosu
Termos. Nie jakiś tam termiczny kubeczek. Normalny, duży termos! 😀 Okej, może piszę tak dlatego, że nie znalazłam jeszcze idealnego termicznego kubka. Mam taki, który – w moim odczuciu – najpierw trzyma niezmienioną temperaturę przez godzinę czy dwie. Później jest wąskie okienko 2-3 minut, kiedy można się napić, a po tym czasie napój natychmiast robi się zimny. 😀 Za to doskonale mi się sprawdza termos z Ikei. Towarzyszy mi już od jakichś dwunastu lat i wydaje mi się, że niestety nie ma go już w ofercie. Ma chyba 0,5 litra pojemności i świetnie trzyma temperaturę. Mogę sobie z niego przelewać herbatę do ulubionego kubka wtedy, gdy potrzebuję się napić.
No dobrze, ale dlaczego termos jest ważny? Dlatego, że dobrze mieć pod ręką coś ciepłego do picia i nie spędzać życia w oczekiwaniu na gotującą się wodę. 😀 Być może jesteś takim człowiekiem jak ja, że o tej porze roku zimne napoje w ogóle Ci nie wchodzą. I niby można pić ciepłą wodę, ale ona smakuje obrzydliwie. Nie wiem, o co chodzi, ale jest po prostu szorstka w smaku. 😀 Tak więc, żeby się nie odwadniać, ale też nie dodawać sobie zbędnych kalorii, pijąc litry czarnej herbaty z miodem/cukrem i cytryną, warto sobie poszukać ulubionych herbat. (Z kaloriami oczywiście mówię za siebie. Po prostu gdybym cały dzień piła tę herbatę z cytryną, to zjadłabym naprawdę dużo cukru. 😁)

Lepiej się żyje jesienią, kiedy się sięga po ulubione smaki i co rusz pije się coś smacznego. A to jakaś czarna herbatka z korzennymi przyprawami, a to rooibos z jabłkiem i figą, a może kolejnym razem klasyczny earl gray? Mój patent to właśnie earl gray do termosu i jakaś smakowa herbata zaparzona w kubku na teraz. Dzięki temu przez cały czas pracy mam coś ciepłego do picia, a że często zmieniam smaki to nie mam problemów z wypiciem odpowiedniej ilości płynów.
Wcale nie musisz inwestować w drogie liściaste herbaty i urządzać rytuału parzenia. Mam kilka sypańców w szufladzie, ale ostatnio korzystam z dobrodziejstwa Lorda Nelsona, czyli asortymentu Lidla. Bardzo smakują mi zwykłe, torebkowe rooibosy z dodatkami, właśnie z tej marki. Do tego wspomniany już earl gray i od razu lepiej się żyje, gdy ciepło w brzuszku od pysznej herbatki. 😀
Ach, gadam o herbatach, ale oczywiście nikt nie zabroni Ci pić kawy czy kakałka! 😁 Ja jednak kawę odstawiłam prawie całkowicie, a jeśli już piję to bezkofeinową. Nie ma w tym żadnej filozofii. Po prostu nie czułam żadnych korzyści z picia kawy, a do tego dostałam wstrętu do jej smaku. Bezkofeinowa (kupuję z Arkom i parzę w aeropresie) jest dla mnie okej. No ale właśnie, tylko okej, dlatego w tym fragmencie rozpłynęłam się nad herbatami. 😀
Czego byś nie pił_, pamiętaj – najlepiej smakuje w ulubionym kubku!
Akcesoria i protipy
Akcesoria:
- podgrzewana elektryczna poduszka – grzeje,
- podgrzewany elektryczny kocyk – grzeje,
- wełniany koc (już taki zwykły) – grzeje,
- ocieplacz na stópki – grzeje,
- skarpetki bez palców – grzeją podczas siedzenia przy kompie,
- termofor – grzeje, jeśli nie chcesz płacić za ogrzewanie kocyka i poduszki prądem, 😀
- maść lanolinowa – na spierzchnięte wargi i zakatarzony, podrażniony chusteczkami nos. Tłuściutka, więc nakładam głównie na noc. To jedyna maść, która faktycznie regeneruje moją skórę i działa długoterminowo – w odróżnieniu od najróżniejszych balsamów, które działają tylko, gdy są nałożone.
- zapachowa świeczka – typowo dla klimatu (najbardziej lubię te z drewnianym, strzelającym knotem, np. Woodwick).
Protipy:
- zrób herbatę w termosie przed snem – rano możesz od razu napić się ciepłej,
- połóż sobie szlafrok albo ubrania na kolejny dzień na kaloryferze – rano założysz cieplutkie,
- zapisuj MIŁE rzeczy, które wydarzyły się danego dnia – zobaczysz, że jesień nie jest taka straszna! Tylko nie ironizuj. Napisanie: cóż, zmokłam dziś podczas powrotu z pracy, ale za to porządnie zmarzłam to nie jest znalezienie miłej rzeczy. Miła rzecz to ulubiony smak herbaty, znalezienie czasu na czytanie czy inne hobby, odkrycie nowej serialowej perełki, kupienie ciepłych skarpet w dobrej cenie itp. 😀

Działa też w zimę
Ciemność i zimno rozciągają się na kilka miesięcy, dlatego spokojnie możesz stosować te wszystkie rady aż do marca. 😀
Mam nadzieję, że moje podpowiedzi Ci pomogą i spędzisz najbliższy czas choć trochę milej, niż Ci się początkowo wydawało. 😁
