Joanna Krzemińska

Jak podsumować rok? 4 pytania, które warto sobie zadać

Dzień dobry w 2022 roku! Sezon na przeprawianie ostatniej cyfry w dacie uważam za otwarty. 😀 Przełom roku – poza zamieszaniem związanym ze świętami – kojarzy mi się głównie z podsumowaniami i planami, z taką delikatną refleksją, czy wszystko to, co się wydarzyło, było dla mnie dobre. Nie lubię się katować za ewentualne błędy, które wyłapię, nie lubię też stawiać sobie wygórowanych celów, które są ważniejsze bardziej dla społeczeństwa niż dla mnie. To w takim razie jak podsumować rok, żeby nie był to przykry obowiązek, lecz wskazówka na przyszłość? Proponuję, żebyś odpowiedziała sobie na 4 pytania, które sama sobie zadaję – odpowiedzi zwykle dają do myślenia.

Dumna z siebie

Etap „nowy rok, nowa ja” jeszcze przede mną, bo nadejdzie dopiero w styczniu. Teraz jestem na etapie „stary rok, stara ja” i podsumowywania tego, co się w tym roku wydarzyło. Zanim jednak do tego dojdę, muszę poświęcić chwilę, żeby przetrawić, kiedy ten czas minął i „jak to, już grudzień?” – zrobię to, zanim przejdziemy do kolejnego akapitu. 😀

Kłamliwe pierdololo, czyli mity o planowaniu i organizacji

Dziś o zdaniach, które z pewnością słyszałaś nie raz – że wszystko jest kwestią organizacji, że nie warto planować, bo te plany i tak się rozjeżdżają albo że doba Beyonce też ma tylko 24 godziny. Każde z tych zdań to jakieś przekonanie lub mit, który zniechęca do sięgnięcia po kartkę i długopis. Ja jednak uważam, że planowanie może być bardzo pomocne, dlatego każdą z tych rzeczy rozłożę teraz na czynniki pierwsze i zobaczymy, czy rzeczywiście jest tak, jak nam ludzie powtarzają.

Słowo na D

Pamiętam jak zobaczyłam zdjęcie w ogłoszeniu i od razu powiedziałam do Tomka: zobaczysz, ten kupimy. On był trochę bardziej sceptyczny, ale po pierwszym oprowadzeniu przez pośredniczkę oboje zaczęliśmy używać słowa nasz w kolejnych rozmowach, choć na papierze wcale nasz jeszcze nie był. Należał do pewnego wdowca, którego żona (artystka, malarka, wykładowczyni) niedawno zmarła. Pamiętam pierwszy spacer po działce, wśród drzew owocowych i uli i pomyślałam sobie, że chcę częściej oddychać tym powietrzem. Wiedziałam też, że chcę mieć TAKI widok z okna sypialni i nie miałam wątpliwości co do tego, gdzie postawię biurko, przy którym będę pisać. To była miłość od pierwszego wejrzenia.

Jak zaplanować tydzień? Instrukcja krok po kroku

„Nowy tydzień, nowe nadzieje!” Zwykle to właśnie myślę, rysując kolejne tabelki. 😀 Podejść do planowania tygodnia miałam
w swoim życiu bardzo dużo – i zwykle moje plany najpóźniej w okolicach środy mijały się
z życiem, przybijały sobie z nim piątkę i odjeżdżały w stronę zachodzącego słońca, czy raczej – Świętego Nigdy. Dzisiaj przedstawiam Ci mój sposób na ogarnięcie tygodnia, który wypracowałam sobie metodą prób i błędów. Teraz przeprowadzę Cię przez niego krok po kroku, a o tym, jak radzić sobie z błędami i przeszkadzajkami utrudniającymi planowanie, przeczytasz w przyszłym tygodniu. To co – do dzieła!

Jak pracować z listą zadań?

Jak pracować z listą zadań? 5 konkretnych podpowiedzi

Znasz to? Coś robisz. Już nieważne, czy akurat tworzysz, czy próbujesz odhaczyć w pracy kolejne zadanie – zawsze przychodzi ten moment, że w Twojej głowie pojawia się myśl i brzmi ona na przykład: „muszę napisać do Anki, żeby przesłała mi ten artykuł, o którym wczoraj opowiadała”. Pracujesz dalej i po chwili przypominasz sobie: „masło. Muszę kupić masło, bo mam ochotę na jabłecznik a bez masła nie zrobię ciasta. A co było to pierwsze? A, napisać do Anki o artykuł”. Później masz spokój, ale nie na długo. Nie mija nawet kwadrans i znów: „rachunek za prąd zapłacić, bo skończyło się stałe zlecenie. I co tam jeszcze? A, napisać do Anki i kupić jajka do ciasta. Nie, to nie były jajka, tylko masło”. Ile energii tracisz na odtwarzanie w kółko w głowie listy zadań?

Jak mieć czas na twórczość? Zacznij od jednej rzeczy

Jak mieć czas na twórczość? Zacznij od jednej rzeczy

Znasz to? Wychodzisz z domu wcześnie rano, żeby na ósmą dotrzeć do pracy. W ciągu następnych godzin wypełniasz swoje zawodowe obowiązki, starając się jednocześnie zapamiętywać wszystkie twórcze pomysły (bo, jak już wiemy, wena przychodzi wtedy, gdy nie mamy dla niej czasu). Odtwarzasz tę listę w myślach, bo każdy pomysł jest wart rozpatrzenia. Wystarczy chwila nieuwagi, żeby świetny dialog, który dźwięczy Ci w głowie, zaczął brzmieć jak wyrwany z „Trudnych spraw”. Wracasz do domu, obiecując sobie, że znajdziesz chwilę na to, żeby siąść do swoich twórczych zajęć.

5 sposobów na brak weny

5 sposobów, jak poradzić sobie z brakiem weny

Zanim odpowiem, zadam Ci pytanie – która sytuacja jest Ci bliższa? Pierwsza: zachód słońca. Cisza, spokój, wino w kieliszku. Słyszysz swoje myśli, w tle być może gra ulubiona piosenka. Nie ma znaczenia, czy akurat piszesz, czy malujesz – przychodzi Ci to z łatwością i wiesz, że Twój pomysł jest naprawdę świetny. Wszystko pod kontrolą – jesteście tylko Ty i Twoja twórczość. Sytuacja druga: masz godzinę dla siebie i MUSISZ coś w tym czasie stworzyć, bo inaczej zwariujesz. Niestety, wszystkie pomysły pochowały się po kątach, na telefonie wyskoczyło nowe powiadomienie,
a chwilę później kolejne. Znów ktoś coś od Ciebie chce, a Tobie ucieka właśnie ta ostatnia sensowna myśl, która przed chwilą była
w Twojej głowie. Brzmi znajomo, prawda?