To druga książka Abelarda Gizy, którą przeczytałam. I ponownie czymś mnie zaskoczył!

Pierwszą książkę (przeczytasz o niej tutaj) czytało mi się jak występ standupowy – w tym dobrym sensie. Tym razem wiedziałam, że sięgam konkretnie po zbiór opowiadań, więc teoretycznie wiedziałam, czego się spodziewać. A jednak znów dostałam coś nieco innego, niż myślałam, że dostanę.

Dużo nie potrzeba

Zaskoczyła mnie przede wszystkim długość opowiadań. Nie wiem, dlaczego, ale sądziłam, że dostanę kilka dłuższych historii, z rozbudowanym światem i pogłębionymi bohaterami. Zamiast tego w niemal każdym opowiadaniu autor wrzuca nas w sam środek akcji. Oczywiście mamy wstęp, rozwinięcie i zakończenie, ale nie potrzeba tu wcale wielu opisów i nie wiadomo jakiego tła, aby zrozumieć przekaz.

O czym są te historie?

Tak jak w „Zagładzie i czekoladkach”, tutaj też nie brakuje słodko-gorzkich przemyśleń, spostrzeżeń w punkt i abstrakcyjnego humoru. Chociaż przy wielu historiach nie mogłam się powstrzymać od chichotu, czułam jednocześnie takie dziwne ukłucie w klatce i nieprzyjemny uścisk w gardle, że śmieję się z czegoś, co właśnie tak wygląda – a nie powinno. Albo brzmi głupio i abstrakcyjnie, a naprawdę mogłoby się wydarzyć. Znajdą się tu też jednak luźne historie, które zdają się być po prostu zabawą w „A co by było, gdyby…?”.

Już pierwsze opowiadanie jest tego przykładem. Elton John próbuje w nim rozwikłać zagadkę tego, dlaczego dwie osoby nie przyszły na jego koncert – dokładnie tak samo jak kilkanaście lat wcześniej. Wyrusza swoim prywatnym helikopterem do Zabrza, aby to z nimi wyjaśnić. Słyszysz, jak to brzmi? 😂 Czytając to, pomyślałam sobie: „Hej, może to moje opowiadanie o Jezusie na terapii, które trzymam w zeszycie, nie jest wcale takie głupie?”.

Da się czytać w dorosłym życiu

Wspomniałam, że opowiadania są krótkie. I naprawdę są. W sam raz do przeczytania w oczekiwaniu na wodę na herbatę albo na gotujący się makaron. Tu naprawdę nie ma wymówki, że nie ma się czasu na czytanie, bo przejście przez jedno opowiadanie zajmuje kilka minut. Można to sobie łatwo rozmieścić pomiędzy różnymi codziennymi czynnościami. Albo czytać na kibelku, jak ktoś lubi (ja akurat nie, ale może Ty…). 😁


Jeśli Cię zainteresowałam i masz ochotę przeczytać ten zbiór opowiadań, kupisz go w sklepie Abelarda.