Miesiąc: maj 2021

Światła sceny – koncert

Na kilkanaście minut przed koncertem już nic nie pamiętam. Nie mam zielonego pojęcia, jak idą linie basu w piosenkach, które zaraz będę grać, chociaż sama je wymyśliłam. W lokalu wcale nie ma tłumu, bo mało kto nas zna, ale mnie już i tak robi się ciepło od atmosfery. Czuję mieszankę ekscytacji i strachu – to nie pierwszy koncert, który gram, ale być może pierwszy, podczas którego się pomylę albo zapomnę, co dalej. Zawsze przygotowuję się najlepiej, jak mogę, a później nigdy nie wiem. Sprzęt już rozstawiony, reprymenda dla Grześka, żeby nie przyspieszał, udzielona. Teraz już tylko czekam.

Sny świadome, sny prorocze

Jeden komentarz

Stałam sobie kiedyś spokojnie w liceum, odstając od reszty rówieśników i dryfując po oceanie własnych myśli, aż z tego oceanu wyrwał mnie podekscytowany głos kolegi, który opowiadał o różnych technikach wchodzenia w świadomy sen. Pierwszy raz zetknęłam się z tym określeniem, więc od razu zapytałam, o co chodzi. Dostałam odpowiedź, że to taki sen, w którym można kontrolować to, co się dzieje. Zdziwiłam się, ale nie tym, że tak się da, tylko tym, że nie wszyscy śnią w taki sposób.

Milion małych zapalników

Jeden komentarz

Nie tak dawno pisałam o tym, jak złość zastąpiła mi większość emocji. Pracuję nad tym i od jakiegoś czasu faktycznie mogę mówić, że jestem szczęśliwa zamiast akurat nie czuję złości albo nie jestem nieszczęśliwa. Mimo to ta złość wciąż się pojawia – uczę się odróżniać, kiedy faktycznie mam do niej jakiś ważny powód, a kiedy ważny, ale wynikający z jakiegoś nieprzepracowanego tematu albo działający tylko jako mechanizm obronny. Jednocześnie walczę też o to, żeby tej złości nie bagatelizować i kiedy się pojawia, nie wmawiać sobie, że to nic i że wciąż mam świetny humor. Rozmawiam z tą moją złością i ustalam, po co przyszła – a wybuchów w ciągu dnia mam naprawdę sporo. Może nie aż milion i nie wszystkie są spektakularne, ale zdarzają się. Powody są często takie same i choć ja pracuję nad sobą, żeby siebie zmienić, to mam wrażenie, że świat się nie zmienia i powody zostaną.

Granice w sieci

Pamiętam, jak kilka lat temu Karolina Ziętek opublikowała filmik, w którym informowała swoich widzów, że niedawno się rozwiodła. Bardzo mnie on poruszył, bo naprawdę było w nim mnóstwo trudnych emocji, które youtuberka starała się trzymać na wodzy, próbując jednocześnie opowiedzieć o zmianach w swoim życiu. Ale jeszcze bardziej pamiętam z tego filmiku, jak bardzo zaskoczyło mnie, kiedy Karolina wspomniała, że już kilka widzek zauważyło, że nie nosi obrączki i pytało, czy wszystko w porządku. I tu się zatrzymałam, bo ja nie zwróciłam na to zupełnie uwagi – włączałam filmiki, żeby oglądać makijaże i nie zastanawiałam się nad niczym poza tym. Nie wiem, czy taka ze mnie słaba obserwatorka, czy może za bardzo skupiam się na swoim życiu. Czy ze mną jest coś „nie tak”, bo zwracam uwagę tylko na treść, po którą przyszłam, czy coś jest „nie tak” z ludźmi, którzy wyłapują to wszystko, co dzieje się dookoła tej treści?