Na mojej liście ta pozycja widnieje z błędem. Pierwsza część tej serii to „Tajemnica domu Uklejów”, więc i tu mi ta tajemnica pasowała (czy to by nie było logiczne?!). No to musiałam przekreślić i innym kolorkiem dopisać, że jednak nie tajemnica, a sekret. 😅

O czym jest ta książka?

Opisałabym ją jako lekki kryminał albo obyczajówkę o przyjaźni, z morderstwem w tle. Ale chwila, czy na pewno z morderstwem? Nad tym przez wszystkie rozdziały zastanawiają się Gracje z Ustki, czyli [imiona bohaterek] – wszystkie są pisarkami, każda na innym etapie swojej drogi.

Nina dopiero zaczyna. Marzy o wydaniu swojej książki, ale to dopiero przed nią. Zuza pisze pod dwoma pseudonimami artystycznymi, dwa różne gatunki. Wciąż szuka odwagi, żeby napisać to, co jej naprawdę gra w duszy i podpisać to własnym nazwiskiem. I jest jeszcze Agata, dobrze już znana autorka kryminałów. Pisanie pomogło jej się uwolnić od już prawie byłego męża, który do samego końca na wszystkie sposoby uprzykrzał jej życie. Przyjaciółki mieszkają w domu Niny. Odziedziczyła go po seniorce, którą się opiekowała. O tym przeczytasz w pierwszej części serii – wspominałam o niej w podsumowaniu czytelniczym 2025 r.

Wciągnęłam się

To naprawdę lekka, zabawna, dobrze napisana historia. Każda z bohaterek jest jakaś i wnosi do opowieści coś swojego, charakterystycznego. Tak jak w prawilnych kryminałach doceniam, gdy opisana jest szczegółowo praca śledczych i wszystkie procedury, tak tutaj jestem wdzięczna, że te kwestie nie są aż tak pogłębione i nie ciążą całej fabule.

Autorka prowadzi nas przede wszystkim za dziewczynami i tym, jak one prowadzą swoje własne śledztwo. Praca lokalnych policjantów jest bardziej w tle. Oczywiście dowiadujemy się o ich kolejnych krokach, ale jednak główną osią są przygody trzech pisarek na drodze do odkrycia prawdy.

Idzie im oczywiście raz lepiej, raz gorzej – ale nie byłoby całej tej historii, gdyby wszystko poszło jak po maśle. 😄

Mam problem z przyjaźnią

To chyba mój jedyny zgrzyt. Z jednej strony naprawdę jestem w stanie uwierzyć, że gdy nie ma się innych zobowiązań, jest się w określonym punkcie życia, takie wspólne mieszkanie z przyjaciółkami w dorosłym życiu i bycie niemal ciągle razem jest możliwe.

Z drugiej strony mam jakiś wewnętrzny bunt przeciwko temu, że przyjaźń pokazuje nam się znowu jako bycie razem 24/7 oraz rzucanie dla siebie wszystkiego i gnanie na pomoc przez pół kraju (choć to bardziej w pierwszej części). Czyta mi się to z wielką przyjemnością i ciepłem na sercu. Jednocześnie czuję, że to po prostu nie jest jedyny rodzaj przyjaźni jaki istnieje. A mam wrażenie, że od dziecka słyszę i czytam głównie o takim. A ja akurat takiej przyjaźni nie doświadczyłam.

Dużo częściej to ja byłam tą stale dostępną osobą. W drugą stronę przez większość mojego życia to raczej nie działało. Chyba też nikt nigdy nie rzucił wszystkiego żeby być przy mnie i się mną opiekować (chyba – bo jednak mogło się zdarzyć, a przez ciężki czas o tym zapomniałam. Choć wydaje mi się, że o tym bym raczej pamiętała). Otrzymywałam pomoc na inne sposoby, ale nie na konkretnie taki. Dlatego z jednej strony czytam o takiej przyjaźni i myślę „Aww, jak słodko!”, a z drugiej: „Mhm, ta, jasne”. I czasem ta druga myśl mnie trochę wybijała i odbierała frajdę z czytania.

Trzy pisarki, kolejny raz rozwiązujące sprawę morderstwa? Bardzo realne. TAKA przyjaźń? No, troszkę naciągana. 😁

I tak polecam

Jeśli nie masz problemu z przyjaźnią, będziesz się dobrze bawić. A nawet jak masz taki problem, to przymknij oko – jak ja. 😄Myślę, że bardzo chętnie przeczytam trzecią część, bo widzę, że już się pojawiła!

Czytałam jeszcze „Cud, miód, Malina” tej samej autorki i tutaj przy drugiej części  („Cuda wianki”) byłam już trochę zmęczona stylem i humorem tych opowiadań. Drugiej części nie dokończyłam.

Tutaj zupełnie nie czułam takiego przemęczenia i drugą część czytało mi się równie fajnie jak tę pierwszą. Dlatego polecam całą serię. 😄