Wizja przyszłości
“Rok 1984” nie zrobił na mnie wrażenia (przeczytaj o tym koniecznie). Wydał mi się mocno przestrzeloną wizją przyszłości. Poza tym bliższa jest mi mniej skrajna wizja świata. Często myślę o tym, jak może wyglądać przyszłość. Zwykle dochodzę do wniosku, że jako ludzkość podejmujemy głupie decyzje i sami siebie w końcu wykończymy. Ale do tego jeszcze trochę czasu. Po drodze czeka nas na pewno jeszcze wiele ciekawych zmian. 😀
Ostatnio w pracy dyskutowaliśmy o AI, którego używamy do naszych zadań coraz więcej. Zastanawialiśmy się, czy jest sens wierzyć straszącym nagłówkom, że sztuczna inteligencja zabierze nam pracę. Doszliśmy do wniosków, z którymi całkowicie się zgadzam: boimy się, bo nie wiemy dokładnie, kto jest zagrożony. Które zawody staną się mniej potrzebne? Kto powinien już myśleć o przebranżowieniu? Nasi przodkowie, stojąc u progu rewolucji przemysłowej w XIX wieku, mieli zapewne te same przemyślenia. Część z nich na pewno obawiała się zmian, a nawet była im przeciwna. Na przykład luddyści niszczyli maszyny w ramach protestu. Z kolei my, kilkaset lat później, nie wyobrażamy już sobie, aby niektóre zadania wykonywać ręcznie, skoro możemy je powierzyć maszynom. Myślę, że z AI będzie tak samo.
„Nie będziesz mieć zawsze kalkulatora w kieszeni!”
Pamiętasz, jak nauczyciele nas tym straszyli? To był ostateczny argument za tym, aby jak najwięcej liczyć w pamięci i pisemnie, w żadnym wypadku na kalkulatorze! Zastanawiam się, czy ci ludzie doceniają dziś wygodę korzystania z kalkulatora w smartfonie. A może jednak postanowili na przekór wszystkiemu z niego nie korzystać, choćby nie wiem co! 😀
Dziś wykonuję pracę biurową. Gdy jeszcze byłam na stanowisku handlowca, nie wyobrażałam sobie nie przeliczyć oferty na kalkulatorze i dodatkowo w Excelu dla pewności. Przy tak dużych kwotach zwyczajnie nie zaufałabym sobie, że ogarnę to pisemnie bez popełniania błędu. Oczywiście, że liczyłabym to na liczydle lub na palcach, gdyby komputery i kalkulatory nie istniały (choć najpewniej nie miałabym wtedy pracy i nie miałabym co liczyć). Ale istnieją i mogą pomóc.
O, a pamiętasz psioczenie na internet? Gdy byłam w podstawówce (i może później w gimnazjum też) często słyszałam, żeby wszystkie prace pisać w oparciu o encyklopedię, a nie internet, bo w internecie często można trafić na niesprawdzone informacje. Towarzyszył też temu lament, że wszystkiego będziemy szukać w tym internecie i nie będziemy potrafili korzystać ani z encyklopedii, ani ze słowników.
Całkowicie zgadzam się z koniecznością weryfikacji faktów. Ale nie wyobrażam sobie sprawdzania z encyklopedią wszystkiego, co przeczytam na Wikipedii, zanim użyję tego w swoim tekście. W ogóle nie wyobrażam sobie nie używania internetu do pisania najróżniejszych prac (gdybym jeszcze musiała je pisać). Myślę, że świat zmienia się bardzo szybko, a encyklopedie już dawno przestały za tym nadążać. Wyobrażasz sobie, pisząc maila do klienta, iść do kantorka, żeby szukać czegoś w słowniku synonimów? To oczywiste, że sprawdzisz to w Googlu – bez odchodzenia od biurka i niemal bez przerywania pracy.
Tak jak kiedyś trochę straszono nas internetem, tak teraz czuję się trochę straszona AI. Mimo to myślę, że skończy się dokładnie tak samo. Dziś internet jest częścią naszego życia, która znacznie nam je ułatwia (praca zdalna, zakupy online, kontakt z geograficznie odległymi ludźmi). Podejrzewam, że za kolejne 30 lat taką samą częścią życia będzie AI.
Czy sztuczna inteligencja zabierze nam pracę?
Części z nas na pewno. Jest wiele czynności, a może nawet zawodów, które da się zoptymalizować lub całkowicie zautomatyzować. Jednocześnie to też nie tak, że AI jest złym robotem, który przyjdzie i zabierze. To my, ludzie, znajdziemy dla niej takie zastosowania, aby usprawnić nasze zadania. Brzmi trochę strasznie?
To dobry moment, żebym zadała Ci kilka pytań. 😀 Ilu znasz zdunów albo bednarzy w swoim otoczeniu? Ile razy skorzystał_ś z usług ostrzyciela pióra? Kiedy ostatnio zadzwonił_ś po rozwoziciela lodu, aby dostarczył Ci lód do bezpiecznego przechowania Twojej żywności? Moi rodzice opowiadali mi jeszcze o roznosicielach mleka – ale i ich już nie ma, a mleko czeka na półkach w sklepie. Możemy za nie zapłacić przy kasie samoobsługowej (których kiedyś nie było).
Choć z perspektywy jednostki te zmiany mogą wydawać się straszne, z perspektywy czasu i historii to tylko kolejny etap. Nie wyobrażamy sobie dziś, że niektóre zawody mogłyby zniknąć, ale jakoś nie brakuje nam tych, które zniknęły do tej pory. 😉
Co nam daje sztuczna inteligencja?
Wydawało mi się, że głównie wsparcie przy pisaniu trudnych maili, ale okazuje się, że dużo więcej! Nawet te pomoce technologiczne, które nie kojarzyły mi się z AI, w rzeczywistości się na niej opierają. Zamiana tekstu na mowę i odwrotnie, pralka, która waży pranie i na tej podstawie dobiera ilość wody i czas trwania cyklu, optymalizując zużycie i koszty, generowanie realistycznych postaci i światów (np. w Cyberpunku, gdzie dzięki sztucznej inteligencji postacie reagują adekwatnie do sytuacji, a dialogi są bardziej naturalne).
Ale są jeszcze ważniejsze obszary! W medycynie sztuczna inteligencja może analizować zdjęcia czy wyniki badań szybciej i dokładniej niż ludzie. Pozwala też spersonalizować leczenie na podstawie analizy DNA i historii chorób (pomocne w terapii celowanej nowotworów). Do tego egzoszkielety i inteligentne protezy pomagają ludziom po urazach i wypadkach wieść normalne życie.
AI to także pomoc w dostępności! Osoby niewidome mogą korzystać z kamery w telefonie, aby sztuczna inteligencja opisała im, co znajduje się dookoła nich. Są także urządzenia (tablety, wózki) sterowane ruchem gałek ocznych. To daje możliwość komunikacji i przemieszczania się osobom sparaliżowanym. Również Stephen Hawking korzystał z systemu do komunikacji, opartego na sztucznej inteligencji (a też nie połączyłam na początku tych wątków!). Dziś ta technologia jest już szerzej dostępna dla większej liczby ludzi. Oprócz tego możemy liczyć na wsparcie AI, generującego napisy w czasie rzeczywistym podczas konferencji czy wyświetlania filmów. To z kolei zwiększa dostępność dla osób niesłyszących.
Zastosowań sztucznej inteligencji jest jeszcze więcej! To ona pomaga nam analizować dane geologiczne i meteorologiczne, dając możliwość przewidzenia trzęsień ziemi, tsunami i huraganów. Dzięki temu ludzie mogą się na nie przygotować szybciej i lepiej. Drony wyposażone w kamery mogą poszukiwać zaginionych osób w trudno dostępnych miejscach. Łatwiej też rozpoznać zaginionych czy przestępców na nagraniach. Czy to wszystko nie brzmi jak kilka kroków w dobrą stronę?
Lenistwo czy optymalizacja?
Sama często korzystałam z AI w pralce czy z dyktowania notatek, ale długo wzbraniałam się przed skorzystaniem z Chata GPT. Myślałam sobie, że przecież umiem pisać, więc w czym chat miałby mi pomóc?
Okazało się, że jest pisanie, w którym idzie mi jak po grudzie i są to treści marketingowe. Ja jestem pisarką od przemyśleń i opowiadań. To powoduje, że gdy chcę opisać coworking czy warsztaty, tekst robi się obszerny i rozwlekły. Na szczęście po wrzuceniu do Chata robi się on krótki i przystępny – zostaje esencja i moje poczucie humoru, ale da się to przeczytać szybciej i łatwiej. 😀 Mogłabym robić doktorat z pisania sprzedażowego i spędzać nad tymi treściami kilkanaście wieczorów. Wtedy zapewne dalej bym się wkurzała, że muszę to robić. Ale mogę też napisać tak jak umiem i poprosić chat, żeby przerobił mi to po marketingowemu.
Kiedy skończę pisanie tekstu, przypominam sobie, że fajnie byłoby jeszcze zachęcić do jego przeczytania na Instagramie. Gdy zaczynam pisać post, wychodzi mi niemal kolejny tekst. Tu znowu z pomocą przychodzi sztuczna inteligencja, która bierze z pierwotnego blogowego posta to, co najlepsze i skraca mój opis tak, żeby jednak zmieścić się w dwóch tysiącach znaków. Później oczywiście wymaga to moich kolejnych szlifów, ale niewątpliwie oszczędzam dużo czasu.
W tym widzę bardzo dużą siłę sztucznej inteligencji – we wspieraniu w tych obszarach, których nie lubimy i które zajmują dużo czasu. Oszczędzając czas na tym, możemy robić więcej tego, co wychodzi nam dobrze i sprawia przyjemność.
Czy będzie miejsce na kreatywność?
Myślę sobie, że wydawnictwa już od dawna są zawalone najróżniejszymi propozycjami od osób autorskich. Każda z nich ma coś do opowiedzenia, jakąś swoją historię, którą chce się podzielić ze światem. Wydaje mi się, że jeśli ktoś nosi w sobie taką historię, ale zupełnie nie ma pisarskiego flow, chętnie skorzysta z pomocy chata. Myślę też, że jeśli komuś zależy jedynie na monetyzacji swoich pomysłów, również nie będzie miał oporów, aby całą powieść przygotować poprzez wydawanie poleceń sztucznej inteligencji.
Podejrzewam, że na początku bardzo się tym zachłyśniemy. To nowe, proste, ekscytujące. Ale myślę też, że później wróci trochę tęsknota za człowiekiem, który stoi za tymi historiami. Być może zaczniemy szukać historii, napisanych przez prawdziwe osoby i na nowo docenimy poświęcony przez nich czas i pomysły? Być może będziemy chciały_chcieli spotykać się z nimi i czuć spójność ich charakteru z przedstawioną historią oraz więź z napisaną powieścią?
Jeśli chodzi o pisanie, które jest mi zdecydowanie najbliższe, to myślę, że ono będzie wciąż obecne i ludzie wciąż będą tworzyć historie. Tak sami z siebie. Potrzebujemy kreatywności. Sama napisałam niezliczoną liczbę historii – bo lubię. Sprawia mi to frajdę, lubię odgłos szurania stalówki po papierze i stukotu klawiatury. Lubię przenosić się do innych rzeczywistości i razem z moimi postaciami odkrywać, co czyha za rogiem i jak do tego wszystkiego doszło. To trochę jak zabawa lalkami, tylko dużo bardziej plastyczna. Gdybym to wszystko wbiła do chata, po prostu wyprodukowałabym historię, ale nie przeżyłabym jej. A ja bardzo potrzebuję przeżyć i poczuć.
To mi się nie podoba
Największy problem mam chyba z częścią graficzną. Sztuczna inteligencja bazuje na tym, co już zostało wrzucone do sieci. Po prostu kradnie po trochu każdego stylu, a do tego często tworzy stereotypowe obrazki (np. Azjatki z wielkimi piersiami lub po prostu ludzi idealnie pięknych, w jednym kanonie urody). Na własny użytek to może być pomocne – możemy opisać coś i zobaczyć to bardziej “na żywo”. To jednak (przynajmniej na ten moment) nie jest tak dokładne jak nasza wyobraźnia i nie odda tego 1:1.
Okładki książek generowane przy użyciu AI, tworzenie w ten sposób grafik i zarabianie na nich, nie jest dla mnie okej. To zlepek czegoś, co już istnieje i co ktoś wyprodukował. Sztuczna inteligencja nie bierze tego z próżni.
Wciąż brakuje regulacji i wydaje się, że prawo wciąż jest daleko w tyle. Zwyczajnie nie nadąża za rozwojem AI, która już jest szeroko używana.
Narzędzie w ludzkich rękach
Myślę, że to nie jest tak, że sztuczna inteligencja sama coś zrobi albo nie zrobi. No chyba, że ktoś wprowadzi jej polecenie: “Zrób wszystko, aby uratować Ziemię””, a „. Ona to przekalkuluje, dojdzie do wniosku, że największym zagrożeniem dla planety są ludzie i trzeba się nas wszystkich pozbyć. Ale cóż, wtedy sami sobie jesteśmy winni. 😀
Ale wracając do tematu! AI to narzędzie – może być wykorzystane dobrze albo źle. Oczywiście wolimy się skupiać na złych przykładach i czarnych scenariuszach. Na buncie maszyn czy – niestety już mających miejsce – tworzeniu fałszywych treści pornograficznych z użyciem zdjęć różnych osób, a bez ich zgody. Potrzebne są przepisy, regulacje i edukacja. Myślę, że to ostatnie jest kluczowe.
Uczmy naszych rodziców – jak oni nas kiedyś – że nie wszystko w internecie jest prawdziwe. Pokażmy im (i sami się tego nauczmy!), jak weryfikować treści i na co zwracać uwagę. Rozmawiajmy z dziećmi. Niech wiedzą, że w przypadku niepokojących treści powinny je zgłosić, a nie przesyłać dalej.
OswAIajmy lęki!
Uważam, że lepiej być na bieżąco ze sztuczną inteligencją zamiast jej unikać. Ona będzie coraz większą częścią naszego życia. Zachęcam, żeby przyjrzeć się swoim lękom, zrozumieć, z czego wynikają, a później spróbować zrozumieć, jak działa AI i w jakich mechanizmach jest wykorzystywana. Zobacz, ile dobrego może wnieść w nasze życie, gdy jest w dobrych rękach!
Dlatego pamiętajmy, aby patrzeć przede wszystkim na te ręce. Personifikacja sztucznej inteligencji odbiera trochę odpowiedzialność osobom, które za nią stoją. Tymczasem zawsze są palce, które wprowadzają polecenie i para oczu, połączona z mózgiem, która powinna sprawdzić efekty.
To daje też miejsce dla nowych zawodów. Może wkrótce pojawi się poważna cyberpolicja, która będzie zajmować się wyłącznie internetowymi przestępstwami, weryfikacją fejkowych treści i zapobieganiem szerzeniu się nieodpowiednich materiałów? Z pewnością będzie też potrzebny ktoś, kto będzie uczył sztuczną inteligencję etycznych zachowań i modelował ją w taki sposób, aby nie krzywdziła i nie działała na niekorzyść ludzi, którzy jej używają.
I znów wszystko sprowadza się do ludzi. Do nas. Do Ciebie, do mnie i do tego, jak my wykorzystamy sztuczną inteligencję w naszym życiu.
Ale przezornie, na wypadek gdyby bunt maszyn jednak miał wystąpić, pamiętajmy o “proszę” i “dziękuję”, gdy rozmawiamy z chatem GPT. Ten drobny uprzejmy gest może kiedyś uratować nam życie. 😀
Ten tekst napisałam z pomocą sztucznej inteligencji
To znaczy treść wyprodukowałam sama, ale potraktowałam Chat GPT (który nazywam moją AIsystentką Balbiną) jako zaawansowaną wyszukiwarkę. Balbina pomogła mi znaleźć informacje na temat rewolucji przemysłowej i przykładów tych obszarów, gdzie sztuczna inteligencja już robi świetną robotę. Było ich więcej, niż użyłam w tekście, ale nie chciałam go jeszcze bardziej wydłużać. Zachęcam jednak do zainteresowania się tematem!
Nie podobało mi się natomiast zupełnie, jak Balbina potraktowała mój tekst, gdy poprosiłam o lekką korektę i rozplątanie zagmatwanych zdań (oczywiście użyłam prostszego polecenia). Bardzo go skróciła i wygładziła, zniknął mój dowcip i wszelki chaos. Gdybym miała wysłać ten tekst do pracy, zostawiłabym go w takiej oszlifowanej formie. Ale nie ma opcji, żebym coś takiego wrzuciła na bloga. Są pewne standardy, których się trzymam! 😀
Na pewno mogę wypracować styl swoich poleceń tak, aby AI robiło to, co chcę, z większą dokładnością i bardziej w moim stylu. I zobacz, znów wracamy do ludzkiego czynnika. Mój tekst musi być mój. Sztuczna inteligencja jest bardzo pomocna, ale nie zrobi wszystkiego. I dobrze. 😀

Jeszcze nie umiem w pełni zaakceptować AI. To jak z akceptacją wizerunku z filtrem. Niby prawdziwy ale jednak sztuczny jak sztuczna inteligencja. Wiem, że pisałabym więcej z jej pomocą zwłaszcza na social mediach , ale miałabym chyba wrażenie, że to maska jaką sobie nałożyłam niczym filtr na zdjęciach.
Boję się, że AI będzie ograniczać kreatywność. Bo skoro można szybciej, łatwiej i w dodatku e doskonałej jakości to po co mam wymyślać, męczyć się z cieniem kompleksu istoty niedoskonałej?
Być może zmienię swoje zdanie w przyszłości, podobnie jak to było wtedy gdy wkraczał przemysł i ludzie musieli zweryfikować swoje poglądy. Na razie boję się o indywidualizm, tą doskonałą niedoskonałość ludzkiej natury . Na razie jestem bez filtrów i AI i cenię sobie naturalność. Chociaż przykro mi, że nie umiem jej odróżnić od wytworu maszyny.
Z tym rozróżnianiem, co z tworzyło AI, faktycznie jest problem i tu zdecydowanie brakuje przepisów, aby to uregulować – żeby te twory, zwłaszcza filmy, grafiki, musiały być oznaczane. Może przydałyby się też dodatkowe narzędzia, które umożliwiają taką weryfikację i odfiltrowanie? Co do ograniczenia kreatywności to chyba się nie martwię. Osoby, które będą chciały jedynie zarobić, na pewno zlecą AI pisanie swoich tekstów czy powieści (zwłaszcza, jesli te osoby nie czują się dobrze w tym obszarze), ale te kreatywne osoby będą wciąż potrzebować samego procesu twórczego, żeby dobrze się czuć. Zastanawiałabym się chyba tylko, jak z siłą przebicia np. tych „ręcznie tworzących” pisarzy przez tych, którzy „produkują treści” z pomocą AI. Myślę sobie jednak, że już dziś ciężko się gdzieś przebić, bo tak czy siak każdy może pisać i zgłosić swoją propozycję. Ja chyba jestem po prostu optymistką i chcę wierzyć, że skupimy się na tym dobrym wykorzystaniu technologii. 😀