moja historia

Nie tęsknię za szkołą

Choć jest jeszcze sierpień, wychodząc rano i wieczorem do ogrodu czuję już TO powietrze. To, od którego robi się zimno w czubek nosa i które pachnie jak moja droga do szkoły. Mimo że patrzę na swój ogród, to przed oczami mam chodnik, którym chodziłam prawie codziennie przez trzy lata, zalegające przy krawężniku liście, na okularach osiadają wszystkie krople drobnego deszczu z tamtych poranków, a w kieszeni kurtki czuję ciężar kasztanów, które wtedy zbierałam, nie wiem po co. Za każdym razem, gdy zaczynam czuć to powietrze, zastygam i czekam na ten magiczny moment, w którym spełni się proroctwo: „poczekaj, jeszcze zatęsknisz za szkołą”. No to czekam. I wciąż nie tęsknię.

Kilka słów o odpuszczaniu

Odpuszczanie zawsze kojarzyło mi się negatywnie. Ten zlepek liter miał dla mnie wiele definicji, ale ich wspólnym mianownikiem było przede wszystkim poddanie się. Towarzyszył mu zawsze specyficzny ton, trochę pogardliwy, trochę rozczarowany. Gdy pojawiało się TO słowo, ja w swojej głowie słyszałam „spodziewałam_em się po tobie więcej” – czasem wypowiedziane głosem innych ludzi, a czasem moim własnym.

Zmartwiony tata

Ile to już lat, odkąd się zmartwiłeś? Nigdy nie pamiętam, zawsze liczę. Pamiętam, że to był 2016, że wrzesień, że poniedziałek – z tych obliczeń wychodzi mi, że siedemnasty i że w tym roku będzie już pięć lat. Jak ten czas leci.

Związek z muzyką

Mam dość bujną wyobraźnię, ale to, czego nie umiem sobie wyobrazić to życie, w którym muzyka nic nie znaczy, w którym włączam radio i zupełnie mnie nie obchodzi, co w nim leci. Jak by to było nie rozpłakać się ani raz przy żadnej piosence, nie przywiązywać wagi do jakości dźwięku (bo nie musiałabym dobrze słyszeć basu), nie czuć potrzeby odkrywania kolejnych zespołów? Jakie to uczucie – włączyć piosenkę i… no właśnie, nie czuć absolutnie nic?

Najgorsze rady, jakie otrzymałam

Są takie rady, które są na całe życie, np. „zjedz mięso, zostaw ziemniaki”. I kiedy człowiek nie jest bardzo głodny, ale coś by zjadł, to od razu wiadomo, co robić. Są też inne rady, które pamięta się całe życie – ale tym razem dlatego, że nie pomogły, a wręcz zaszkodziły.

Zupełnie nudne życie

Jakie ja mam nudne życie. Serio. Czasem czytam ludzkie historie, później myślę o swojej, później znów o cudzej i ponownie analizuje własny los. Nuda. Żadnych nastoletnich harców w wolnej chacie, żadnych związkowych melodramatów ani nawet letnich romansów. Żadnych poalkoholowych wpadek, których mogłabym się wstydzić. I byłam przez większość swojej szkolnej kariery wzorowa uczennicą, więc nawet wagarów sobie nie powspominam.

Moja historia

Tik-tak. Tik-tak. Tik-tak. Jestem trochę jak Kapitan Hak, któremu tykanie przypomina o czyhającym niebezpieczeństwie. Pierwszy raz usłyszałam ten straszny dźwięk jak miałam 10, może 12 lat i czekałam, aż tata wróci do domu – nie wiedziałam, w jakim będzie stanie, czy położy się do łóżka od razu, czy będzie awantura i znowu nie prześpię połowy nocy.