trochę o mnie

Przeterminowane przyjaźnie

Są takie momenty, że wydaje mi się, że jestem fatalnym materiałem na przyjaciółkę. Co prawda oduczyłam się już (prawie całkowicie) oceniać i radzić bez proszenia, ale moja pamięć ma ograniczoną pojemność, jeśli chodzi o bohaterów pobocznych wysłuchanych przeze mnie historii (zwłaszcza, jeśli ich nie poznałam), zwykle nie zauważam, że ktoś zmienił fryzurę, kiedy widzę, że koleżanka schudła to nie wyskakuję z gratulacjami, bo boję się, że powodem może jest jakiś negatywny czynnik, a nie dieta cud, a do tego rzadko się odzywam, żeby zapytać, co słychać.

Randka ze sobą

Od dłuższego czasu rzadko zostaję sama. Tak naprawdę SAMA – tylko ja, moje wewnętrzne ja, Nela i cały dom dla nas. Niemal codziennie bywam trochę sama w którymś pokoju, ale to nie to samo. Wieczorami umawiam się ze sobą raczej na burzę półmózgów, żeby ogarnąć bloga i Instagram, niż na imprezę. Za to kiedy przychodzi dzień na spotkanie z samą sobą, mam już gotowy zestaw rozrywek.

Nie tęsknię za szkołą

Choć jest jeszcze sierpień, wychodząc rano i wieczorem do ogrodu czuję już TO powietrze. To, od którego robi się zimno w czubek nosa i które pachnie jak moja droga do szkoły. Mimo że patrzę na swój ogród, to przed oczami mam chodnik, którym chodziłam prawie codziennie przez trzy lata, zalegające przy krawężniku liście, na okularach osiadają wszystkie krople drobnego deszczu z tamtych poranków, a w kieszeni kurtki czuję ciężar kasztanów, które wtedy zbierałam, nie wiem po co. Za każdym razem, gdy zaczynam czuć to powietrze, zastygam i czekam na ten magiczny moment, w którym spełni się proroctwo: „poczekaj, jeszcze zatęsknisz za szkołą”. No to czekam. I wciąż nie tęsknię.

Te straszne podróże

Tak, jestem tym człowiekiem, który lubi oglądać zdjęcia z pięknych miejsc i myśli sobie „wow, jak super byłoby kiedyś tam być! Jak tylko wynajdziemy teleport, to zaraz tam lecę!” – bo strasznie ciężko jest mi się ruszyć z domu. Wraz ze zbliżającą się podróżą, rośnie we mnie napięcie. Mimo listy rzeczy do spakowania, przygotowanej na Trello, ciągle się zastanawiam, czy na pewno o niczym nie zapomniałam. Bo przecież mogłam zapomnieć wpisać na listę, prawda? Prawda. I klęska gotowa.

Kilka słów o odpuszczaniu

Odpuszczanie zawsze kojarzyło mi się negatywnie. Ten zlepek liter miał dla mnie wiele definicji, ale ich wspólnym mianownikiem było przede wszystkim poddanie się. Towarzyszył mu zawsze specyficzny ton, trochę pogardliwy, trochę rozczarowany. Gdy pojawiało się TO słowo, ja w swojej głowie słyszałam „spodziewałam_em się po tobie więcej” – czasem wypowiedziane głosem innych ludzi, a czasem moim własnym.

Playlista

To prawda, że często potrzebuję ciszy – zwłaszcza po takim dniu pracy, kiedy telefony ciągle dzwonią i mam dość nie tylko cudzych głosów, ale też swojego. Ale jest taki rodzaj nie-ciszy, która zupełnie mi nie przeszkadza.

Najgorsze rady, jakie otrzymałam

Są takie rady, które są na całe życie, np. „zjedz mięso, zostaw ziemniaki”. I kiedy człowiek nie jest bardzo głodny, ale coś by zjadł, to od razu wiadomo, co robić. Są też inne rady, które pamięta się całe życie – ale tym razem dlatego, że nie pomogły, a wręcz zaszkodziły.

Moja historia

Tik-tak. Tik-tak. Tik-tak. Jestem trochę jak Kapitan Hak, któremu tykanie przypomina o czyhającym niebezpieczeństwie. Pierwszy raz usłyszałam ten straszny dźwięk jak miałam 10, może 12 lat i czekałam, aż tata wróci do domu – nie wiedziałam, w jakim będzie stanie, czy położy się do łóżka od razu, czy będzie awantura i znowu nie prześpię połowy nocy.

Myśli, które nie mieszczą się w głowie – czyli dlaczego piszę

Odkąd pamiętam mam w głowie historie. Zresztą nawet służbowe notatki z rozmów z krzyczącymi klientami piszę tak, jakby to były fragmenty powieści – dla załagodzenia niemiłego wrażenia i żeby trochę umilić temat osobie, która będzie rozmawiała z tym klientem po mnie. Do tego często tworzę gdzieś w czaszce narrację swojego życia, którą słyszę jak się zamyślę i strasznie lubię pisanie jako czynność – przesuwanie pisadłem po papierze, stukot klawiatury. Byłam bardzo zdziwiona, kiedy odkryłam, że nie wszyscy tak mają.