We wrześniu minęło 10 lat, odkąd umarłeś. Dziwne. Szybko zleciało. Pamiętam, jak wydawało mi się, że Twoją chorobą i odejściem będę żyła już zawsze. Ten temat często pojawiał się w rozmowach. Byłeś częścią mnie. Przedstawiałam się nie tylko jako handlowczyni, basistka, absolwentka policealnej szkoły aktorskiej, ale też córka swojego taty z alzheimerem, którym w bardzo młodym wieku musiała się zajmować. Czułam, jak bardzo mnie to ukształtowało i nie wiedziałam, kim jestem bez Ciebie. Jak mam opisać siebie, bez mówienia o Tobie i o tym, co się między nami wydarzyło?
Regularnie zastanawiam się, co by było, gdyby. Gdybyś nie był alkoholikiem albo był, ale nie miał alzheimera. Albo nie był alkoholikiem, ale jednak stracił pamięć lub gdybyś był całkowicie zdrów. Wizje naszej wspólnej przyszłości, której nie było dane nam przeżyć, są bardzo różne i nie wiem, która z nich byłaby prawdziwa.
Może byłoby tylko gorzej
Zawsze wiedziałeś lepiej. Często przeszkadzała Ci moja wrażliwość, a raczej za-wrażliwość. Twoje „Po co się tym przejmujesz?” dźwięczy mi w uszach do dziś.
Potrafię sobie wyobrazić, że gdybyś żył, kłócilibyśmy się o wszystko. Podważałbyś moje decyzje, pisałbyś własny scenariusz na moje życie, a każde odstępstwo od niego traktowałbyś jak działanie przeciwko Tobie. Nie potrafiłbyś przyjąć, że sama muszę się przekonać, co będzie dla mnie najlepsze – nawet jeśli to będzie oznaczać, że kilka razy się pomylę.
Na weselu stresowałabym się tym, ile pijesz i że się upijesz i jak się to skończy. Czy czasem nie zrobisz sobie jakiejś krzywdy? Nie wdasz się w agresywną dyskusję z którymś z gości? Czy nie będziesz natarczywy i nieprzyjemny?
Pewnie nie usłyszałabym od Ciebie pochwał, a to, co bym robiła, zawsze byłoby niewystarczające. Marudziłbyś, że pracuję w obsłudze klienta, bo praca z ludźmi jest najgorsza. Krytykowałbyś dom, który kupiliśmy, bo tyle roboty, a pośredniczka na pewno chce nas naciągnąć i oszukać. Gdybym w tym uniwersum trafiła na terapię, pewnie nigdy bym się do tego nie przyznała. A Ty próbowałbyś stłamsić we mnie zmiany, żebym wciąż była posłuszna i grała zgodnie ze scenariuszem.
Widziałeś mój talent pisarski i jak mnie do tego ciągnie, ale Twoje wsparcie w tym temacie znów sprowadzało się do tego, co według Ciebie powinnam z tym zrobić. Pewnie nie dołączyłabym do żadnej grupy pisarskiej. Dałabym Ci się przekonać, że nie ma sensu płacić komuś za wspólne pisanie na kamerce. Nie zaprzyjaźniłabym się z Pisarką, z którą przegadałam całą noc na pisarskich warsztatach i z którą poszłam później oglądać wschód słońca, bo już się nie opłacało kłaść spać. Nie zostałabym współautorką „Nie mówię już szeptem” ani „Nie tracę nadziei”. Ich wydanie w Czułym Kręgu wydarzyłoby się bez mojego udziału. Za Twoją radą siedziałabym i czekała, aż jakieś wydawnictwo samo mnie odkryje, bo wtedy proponują lepsze warunki. Ale nie mieliby jak mnie odkryć, bo pewnie nie miałabym odwagi założyć ani bloga, ani instagrama.
Pamiętam moment, w którym jako nastolatka uświadomiłam sobie, że nigdy nie będziesz ze mnie zadowolony i że dalsze próby usatysfakcjonowania Cię moim zachowaniem zwyczajnie nie mają sensu. Ale pewnie i tak bym próbowała. Walczyłabym o Twoją aprobatę albo o to, żebyś się zmienił i zaakceptował mnie w końcu taką, jaka jestem. Przestał mówić mi, jak mam żyć. POZWOLIŁ żyć po mojemu.
Pewnie bez skutku.
Może byłoby lepiej
Jakaś część mnie myśli sobie, że może gdyby nie alzheimer, potrafiłbyś się ogarnąć. Znalazłbyś sposób na poradzenie sobie z problemami, zamiast przed nimi uciekać. I spotkalibyśmy się gdzieś w połowie, skupiając się na tym, co nas łączy, a nie dzieli.
Dawałbyś mi kolejne rady na temat robienia zdjęć, a ja regularnie meldowałabym Ci swoje postępy. Wysyłalibyśmy sobie fotki, które zrobiliśmy – Ty aparatem, a ja telefonem. Na rodzinnych wycieczkach i spotkaniach wszyscy musieliby czekać już nie tylko na Ciebie, ale na nas oboje, bo we dwójkę szukalibyśmy tego idealnego kadru i kąta, żeby uchwycić pszczołę na kwiatku. Na święta kupowalibyśmy sobie nawzajem fotograficzne gazety, albumy i książki. I byłbyś na moich zdjęciach. Miałabym Cię więcej, niż mi teraz zostało.
Na weselu bawiłbyś się świetnie bez alkoholu. Przetańczyłbyś całą noc. Albo pół, a drugie pół przegadałbyś z fotografem o sprzęcie, którego używa i polecanych przez niego akcesoriach. Podpatrywałbyś, jak pracuje i kadruje. A może nawet wziąłbyś od niego aparat i też porobił kilka zdjęć, żeby się pobawić. Nie zdziwiłabym się też, gdybyś miał ze sobą własny sprzęt. Może najlepiej czułbyś się, znów stojąc za obiektywem (byle byś nie zasłaniał fotografowi, którego opłaciliśmy!).
A później może i nie byłbyś zadowolony z tego, jaki dom zdecydowaliśmy się kupić. Może i pokręciłbyś nosem, ale chętnie pomógłbyś w remoncie. Żadne z nas się na tym nie zna. Do większości rzeczy musimy brać fachowców, bo żadne z nas jakoś nie pasjonuje się zgłębianiem tajników tej pracy. Ty pewnie byłbyś w stanie nam coś pokazać. Położylibyśmy razem jakieś kafelki albo skrzyknęli się i odmalowali parę ścian w jeden weekend, zamiast odkładać to w nieskończoność. W naszym ogrodzie też byś się dobrze bawił. Miałbyś dużo pomysłów na zagospodarowanie tej przestrzeni i zadbanie o sad.
Polubiłbyś gramofon, który dostałam od Tomka na urodziny i pewnie potrafiłbyś znaleźć najlepsze winylowe perełki. Kibicowałbyś mi w wydawaniu antologii z Czułym Kręgiem, a później moich własnych książek. Pewnie to Ty zrobiłbyś mi zdjęcie, które wylądowałoby przy mojej notce biograficznej.
A ja nauczyłabym Cię wszystkiego, czego sama dowiedziałam się o psach. Pewnie na początku byłoby Ci ciężko wyjść ze swoich ograniczonych przekonań, ale wiem, że sam byłeś dobrym obserwatorem. Pamiętam, że trafnie odszyfrowałeś kilka psich sygnałów (choć uważałeś, że behawioryści to naciągacze). Z czasem zauważyłbyś, że to co mówię się sprawdza i byłbyś zafascynowany tym psim światem.
Nigdy się nie dowiem
Nie wiem, jak byłoby naprawdę i jak byłoby najlepiej. Dzisiaj musi mi wystarczyć, że o Tobie pamiętam. Będę tęsknić za wyobrażeniem o tym, jak dobrze mogłoby być. Ale też czuć ulgę, że odszedłeś, na wypadek gdyby miał czekać na nas ten najgorszy scenariusz, w którym wszystko nas dzieli.
Nie wiem, czy jest życie po śmierci, czy się jeszcze spotkamy i o tym pogadamy, ale gdybyś chciał mnie odwiedzić we śnie, to zapraszam. Pogadamy.
