O psie, który adoptował człowieka

Jeden komentarz

Zawsze opowiadałam tę historię tak samo: kiedy umarła moja poprzednia towarzyszka, po paru dniach zaczęłam przeglądać stronę schroniska i tydzień później już byłam na spacerze zapoznawczym, z którego wróciłam z Nelą. Przygotowując się do napisania tej notki przejrzałam wiadomości na messengerze i odkryłam, jak było naprawdę. Wytrzymałam bez psa nie tydzień, a trzy dni. TRZY DNI.

Pożegnałam się z pisaniem

Pożegnałam się z pisaniem. Skończyłam szkołę, zaczęłam pracować, zarabiać pieniądze. Minuty rozdzielałam na długi sen, siłownię, randki, a w końcu też na przeżycie chociaż chwili żałoby po tacie. Nie było już sprzyjających pisaniu momentów w postaci nudnych lekcji i zeszytu do religii, z którego środka zawsze wyrywałam kartki, żeby stworzyć jakąś ciekawą historię.

Tajemnica babcinego pudełka (opowiadanie)

Jeden komentarz

Kiedy byłam mała, przez jakiś czas mieszkaliśmy z babcią. To było wtedy, gdy czekaliśmy, aż powstanie osiedle domków jednorodzinnych, na które mieliśmy się przeprowadzić. W domu babci miejsca było dużo. Ja i Antek mieliśmy w końcu osobne pokoje. Mimo to większość wolnego czasu i tak spędzaliśmy razem, całymi dniami ganialiśmy się po ogródku albo otwieraliśmy wszystkie szafy po kolei, licząc że w którejś z nich znajdziemy w końcu przejście do Narnii.

Jak nie wybrać Netflixa

Jak zacząć tworzyć? 5 podpowiedzi, jak nie wybrać Netflixa

Na pewno znasz ten stan, w którym jest za późno, żeby zacząć coś robić, ale za wcześnie, żeby iść spać. To ten moment, w którym często wybieramy Netflixa – żeby nie musieć się już wysilać tego dnia i w spokoju doczekać do odpowiedniej godziny. Tymczasem w kolejce czekają wszystkie twórcze zajęcia, na które przecież chcemy znaleźć czas, ale… nie mamy na nie siły. Jak to zmienić?

Skończyłam zeszyt

Skończyłam zeszyt z trzema wstążkami. Jedną z różowych zaznaczyłam początek i pierwsze teksty z Klubu Otwartej Szuflady. Ostatnią zaznaczyłam koniec i tekst o tym, w co kiedyś wierzyłam, ale już przestałam.

Siostra bliźniaczka weny – czyli dwa słowa o motywacji

Jeden komentarz

Dlaczego uważam, że motywacja jest spokrewniona z weną? Dlatego, że traktujemy ją podobnie jak jej siostrę, którą opisałam we wcześniejszym poście. Czekamy na jej przybycie i bez tego bardzo nie chcemy wziąć się za realizacja zadań, a ona sama ma równie paskudny nawyk, co wena – nie przychodzi na umówione spotkania. Czym jest motywacja? Gdzie jej szukać? Jak ją znaleźć?

Czy planowanie zabija spontaniczność? Jak planować, żeby zachować luz?

To, że planowanie wyklucza spontaniczność jest chyba jednym z tych częściej spotykanych przekonań. Zazwyczaj wydaje nam się, że jeśli już zdecydujemy się planować to musimy wiedzieć, co dokładnie będziemy robić w każdej minucie dnia, bo inaczej to bez sensu – plany się przecież rozsypią, jeżeli odpuścimy chociaż trochę. Na szczęście mam dobrą wiadomość (zwłaszcza jeśli jesteś spontaniczną osobą) – miłość do organizacji nie musi wykluczać luzu.