Jak mieć czas na twórczość? Zacznij od jednej rzeczy
Znasz to? Wychodzisz z domu wcześnie rano, żeby na ósmą dotrzeć do pracy. W ciągu następnych godzin wypełniasz swoje zawodowe obowiązki, starając się jednocześnie zapamiętywać wszystkie twórcze pomysły (bo, jak już wiemy, wena przychodzi wtedy, gdy nie mamy dla niej czasu). Odtwarzasz tę listę w myślach, bo każdy pomysł jest wart rozpatrzenia. Wystarczy chwila nieuwagi, żeby świetny dialog, który dźwięczy Ci w głowie, zaczął brzmieć jak wyrwany z "Trudnych spraw". Wracasz do domu, obiecując sobie, że znajdziesz chwilę na to, żeby siąść do swoich twórczych zajęć.

Później jeszcze tylko posprzątasz z blatu, zapakujesz albo rozpakujesz zmywarkę, przejrzysz Instastories i w ogóle Instagram, odpiszesz koleżance/mamie/siostrze, która akurat się odezwała, odbierzesz telefon, bo pewnie coś ważnego, przygotujesz jedzenie na kolejny dzień w pracy, zaparzysz herbatę i przygotujesz przekąski i możesz brać się za swoje rzeczy. To znaczy mogłabyś, gdyby nie to, że już strasznie późno i w sumie to trzeba iść spać.

Dlaczego odkładamy twórczość na później?

Według mnie powodów jest kilka. Jesteśmy wychowane tak, że najpierw obowiązek, potem przyjemność. Niestety zwykle obowiązków jest na tyle dużo, że na przyjemność nie starcza już czasu. Poza tym jesteśmy przyzwyczajone do tego, że najpierw robimy rzeczy ważne, a nasze rzeczy rzadko postrzegamy w tej kategorii – to tylko hobby, czas dla nas. Nie daje żadnych wartościowych rezultatów w postaci porządku w mieszkaniu, podniesienia kwalifikacji albo dodatkowej gotówki na koncie. Chodzi tylko o naszą przyjemność, dlatego twórczość często spada na sam koniec listy. Sporo przyzwyczajeń wynosimy też z domu – obserwowałyśmy nasze mamy, dla których priorytetem było zadbanie o dom i rodzinę, a swoje potrzeby często stawiały na ostatnim miejscu. Kiedy już znajdowały czas na relaks, zwykle działo się to wtedy, gdy już/jeszcze spałyśmy, więc tak naprawdę nie widziałyśmy, że mama robiła coś poza byciem mamą. Czasem też zwyczajnie łatwiej sięgnąć po jakąś prostszą rozrywkę, bo po całym dniu nie mamy już ochoty rozkładać farb, wymyślać historii czy gapić się w ekran, zwłaszcza mając w perspektywie kolejny dzień roboczy, nową listę obowiązków i godziny, które spędzimy w pracy.

No dobrze, ale my już tak nie chcemy – naszym marzeniem zdecydowanie nie jest odhaczanie kolejnych pozycji na liście obowiązków, życie od weekendu do weekendu i w nadziei na to, że czas na naszą pasję magicznie sam się pojawi.. Chcemy tworzyć i mieć na to czas. Jak to zrobić?

Jak znaleźć czas?

Wybierz jedną rzecz

Dlaczego tylko jedną? Bo unikamy hurra optymizmu. Do tego musisz przetestować, co się u Ciebie sprawdzi i ile czasu dasz radę wyłuskać. Tą jedną rzeczą może być cokolwiek – poczytanie książki, posłuchanie muzyki, a nie tylko puszczenie jej w tle, pisanie dziennika, robienie kolażu. Cokolwiek, co jest dla Ciebie ważne i czujesz, że sprawi Ci przyjemność. Wybierz i się tego trzymaj. Jedną rzecz będzie Ci też łatwiej przesunąć, jeśli okaże się, że jednak coś przeszacowałaś i nie dasz rady zmieścić kolejnego zadania w danym dniu. Jeśli chcesz robić coś twórczego, określ to precyzyjnie – a więc nie przygotuję post na bloga, tylko napiszę szkic postu na temat… i wybiorę zdjęcie wyróżniające. Musisz wiedzieć, jaki efekt chcesz uzyskać w ciągu czasu, który będziesz mieć. Jeśli Twój cel będzie zbyt ogólny, stracisz cenne minuty na uszczegóławianiu go i zastanawianiu się, co powinnaś zrobić w pierwszej kolejności.

Określ termin

Absolutnie nie chcę słyszeć, że jak tylko <zrobisz coś> to zrobisz tę jedną wybraną rzecz. Zrobimy odwrotnie – wybierz konkretny dzień w tym tygodniu i konkretną godzinę. Jeśli rozpisujesz plany w kalendarzu, popatrz, kiedy masz luzy i od razu zarezerwuj termin dla Twojej jednej rzeczy. Od razu zadeklaruj też, ile czasu poświęcisz. 15 minut czytania książki w czwartek od 19.00 do 19.15? Taką odpowiedź mogę przyjąć! 😀 Co jeśli o godzinie 19.00 będziesz w środku wykonywania jakiejś czynności? Przerwij ją – dokończysz później. Jeśli bardzo nie chcesz/nie możesz przerywać, dokończ jak najszybciej, a później od razu zajmij się sobą, a dokładnie – Twoją zaplanowaną jedną rzeczą. Pamiętaj też, że po to określiłaś konkretny termin, w którym coś zrobisz, żeby łatwiej Ci było odmówić, jeśli ktoś będzie czegoś od Ciebie chciał. I być może to będzie tylko ten kwadrans z książką albo dziesięć minut pisania dziennika, ale to są Twoje plany na te minuty i one są równie ważne – a nawet ważniejsze! – od cudzych planów wobec Ciebie. Jeżeli rozdzwoni się telefon, możesz go zignorować – oddzwonisz później, kiedy już będziesz mieć czas. A to prowadzi nas płynnie do kolejnej podpowiedzi.

Pozbądź się rozpraszaczy

Rodziny też. 😀 Niech wiedzą, że w tym konkretnym dniu, o tej konkretnej godzinie, masz czas dla siebie na Twoją jedną rzecz i muszą poradzić sobie sami. A kiedy już nadejdzie czas, wycisz telefon, odłóż go jak najdalej od siebie. Mnie to już wystarcza, ale jeśli chcesz, możesz włączyć dodatkowo tryb samolotowy. Mój telefon pozwala też na włączenie trybu super oszczędzania energii, który zostawia dostęp tylko do smsów i telefonu – w tym trybie nie mam na pulpicie żadnych innych ikonek, więc nawet, jeśli skusi mnie sięgnięcie, żeby zobaczyć, co na Insta, to i tak na niego nie zajrzę, bo nie zobaczę ikonki. Zobacz, jakie ograniczenia możesz włączyć w swoim telefonie i korzystaj z nich w chwilach, w których nie chcesz się rozpraszać. Załóż słuchawki i włącz muzykę, jeśli to pomoże Ci się skupić – postaraj się maksymalnie wykorzystać czas, który sobie dałaś. Jeśli naprawdę masz tylko kwadrans i ani minuty dłużej, nastaw minutnik, żeby nie tracić czasu na zerkanie na zegarek co trzydzieści sekund. Pamiętaj, że to jest czas dla Ciebie i on jest ważny – skup się na tym, co chcesz zrobić, zamiast na tym, że zaraz musisz pędzić do kolejnych zadań. Im bardziej precyzyjny cel sobie ustalisz na wcześniejszym etapie, tym łatwiej będzie Ci się teraz go trzymać i go zrealizować, mimo kolejnych obowiązków, dyszących w kark.

Żongluj, negocjuj i sprawdzaj

Często mówimy, że nie mamy czasu, ale to po prostu skrót myślowy, bo mamy go – tylko na inne rzeczy. Porozmawiaj sama ze sobą, czy zajęcia, które zwykle wypełniają Twój dzień, są dla Ciebie ważne, czy możesz przesunąć je, żeby zrobić miejsce na swoją jedną rzecz? Jeśli wieczorami od 21.00 oglądasz Netflixa, może możesz zacząć pół godziny później i dać sobie więcej czasu? Może akurat zwolniło Ci się trochę czasu wcześniej niż planowałaś, więc możesz odhaczyć swoją rzecz wcześniej? Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że zyskałam więcej czasu, gdy okazało się, że wystarczy, jak podzielę pranie na białenie białe, a sporadycznie jeszcze na sportowe/delikatne, zamiast na białe, jasne, ale nie białe, ciemne, kolorowe, delikatne, sportowe. Zamiast odkurzać co dwa dni, zaczęłam odkurzać raz na dwa tygodnie. I tak, czasem wkurzają mnie kłaki sierści na podłodze, ale wciąż ważniejsze jest dla mnie znalezienie czasu na pisanie, niż nieskazitelnie czysta podłoga. Przestałam też sprzątać specjalnie na przyjście gości – któregoś dnia po prostu wkurzyłam się, że dla gości mam więcej szacunku niż dla siebie, skoro poświęcam cały dzień na ogarnianie domu, bo ktoś ma przyjść, a ja siedzę przy takich niestartych kurzach i tych kłakach nieszczęsnych. Każdemu teraz mówię, że przygotowałam się na wizytę, a nie wizytację i tu na stole mam pyszne ciasto, a tam w kącie nie posprzątałam. Tak, zdecydowanie – zyskałam wiele czasu, kiedy zdjęłam z siebie presję bycia perfekcyjną panią domu.

Oczywiście Ty możesz lubić mieć idealnie posprzątane – ale może są inne pola, na których możesz odpuścić, bo nie są dla Ciebie aż tak ważne? Zostawiam Ci tu pole do manewrów, żebyś mogła wypraktykować, co Ci się sprawdza. Nie jestem w Twojej skórze, więc nie podam Ci idealnego rozwiązania, ale wierzę, że przy odrobinie chęci i wysiłku po jakimś czasie wypracujesz je sama.


I to wszystko. Zacznij od jednej rzeczy – być może zagości ona na stałe w Twoim planie tygodnia, a wtedy będziesz mogła dołożyć kolejną. Daj sobie trochę czasu na zmiany. No i pamiętaj – przygotuj się na ewentualny brak weny, który może się pojawić w czasie, który akurat zaplanowałaś na tworzenie. Pięć sposobów, jak sobie z tym brakiem poradzić, znajdziesz TUTAJ. Powodzenia!