Joanna Krzemińska

Moja historia

4 komentarze

Tik-tak. Tik-tak. Tik-tak. Jestem trochę jak Kapitan Hak, któremu tykanie przypomina o czyhającym niebezpieczeństwie. Pierwszy raz usłyszałam ten straszny dźwięk jak miałam 10, może 12 lat i czekałam, aż tata wróci do domu – nie wiedziałam, w jakim będzie stanie, czy położy się do łóżka od razu, czy będzie awantura i znowu nie prześpię połowy nocy.

Niedasie

Wszyscy wiemy, że istnieje coś takiego jak kalorie – to te stworki, które siedzą w szafie i zwężają nasze ubrania. Ale czy wiedzieliście, że istnieją niedasie? One są dużo gorsze, bo zawężają myślenie.

Myśli, które nie mieszczą się w głowie – czyli dlaczego piszę

Odkąd pamiętam mam w głowie historie. Zresztą nawet służbowe notatki z rozmów z krzyczącymi klientami piszę tak, jakby to były fragmenty powieści – dla załagodzenia niemiłego wrażenia i żeby trochę umilić temat osobie, która będzie rozmawiała z tym klientem po mnie. Do tego często tworzę gdzieś w czaszce narrację swojego życia, którą słyszę jak się zamyślę i strasznie lubię pisanie jako czynność – przesuwanie pisadłem po papierze, stukot klawiatury. Byłam bardzo zdziwiona, kiedy odkryłam, że nie wszyscy tak mają.

Żegnaj, 2020!

Jeden komentarz

Nie zacznę od tego, że ten rok był dziwny. To by było za proste i niewiele mówi. 2020 to taki najmniejszy szczeniaczek w hodowli, taki z jedną łapką krótszą, którego właściciel chce oddać za symboliczną złotówkę, byle ktoś dał mu dobry dom, ale i tak każdy boi się go wziąć, bo nie wie, czy sobie z nim poradzi – a on tylko chciałby być kochany tak jak inne szczeniaczki przed nim!

Czasami w nocy nie śpię – czyli o myślach niespokojnych

Czasem w nocy nie śpię. Co ja gadam! Praktycznie co noc Tomka odcina 5 minut po przyłożeniu głowy do poduszki, a ja leżę przez kolejne 35, bo senna to byłam przed telewizorem, zanim dostałam szturchnięta z pytaniem, czy idziemy spać. Idziemy i zawsze się kończy tak samo – mam niecałą godzinę ekstra, żeby przemyśleć swoje życie, oczywiście z uwzględnieniem najbardziej kłopotliwych momentów.

Pisać każdy może, ale nie każdy miał szczęście trafić na Aleks – czyli o Klubie Otwartej Szuflady

2 komentarze

Strasznie chciałam Wam opowiedzieć o Klubie Otwartej Szuflady. Usiadłam do pisania i… Wydarzyło się dokładnie to, co działo się wcześniej – pustka, wena wyparowała, a zamiast niej pojawiły się znane mi od dawna myśli z kategorii „kto będzie chciał to czytać?” – tego typu myśli towarzyszą mi od dawna. Na szczęście w końcu wiem, jak sobie z nimi poradzić.