Strasznie chciałam Wam opowiedzieć o Klubie Otwartej Szuflady. Usiadłam do pisania i... Wydarzyło się dokładnie to, co działo się wcześniej - pustka, wena wyparowała, a zamiast niej pojawiły się znane mi od dawna myśli z kategorii "kto będzie chciał to czytać?" - tego typu myśli towarzyszą mi od dawna. Na szczęście w końcu wiem, jak sobie z nimi poradzić.

Decyzja o dołączeniu do Klubu Otwartej Szuflady była całkowicie spontaniczna. Informację o wolnych miejscach zobaczyłam na Instastory Balansdog, stamtąd przeszłam na profil Aleks Makulskiej i przeczytałam opis pod jednym ze zdjęć. Nie wiem, co mnie bardziej zawołało – zaproszenie na samym końcu, które wydawało się być skierowane prosto do mnie, czy uśmiechnięta dziewczyna na zdjęciu. Pewnie jedno i drugie. W sumie to nieważne – chwilę później powiedziałam do Tomka: znalazłam kurs pisarski, bierę! – po czym przeszłam na stronę Klubu i zaklepałam sobie miejsce. Bardzo w ciemno. Nie znałam Aleks, nie przeglądałam nawet jej Instastory, żeby sprawdzić, czy jej osobowość będzie mi odpowiadać.

Pomyślałam sobie, że co złego może się stać? W najgorszym wypadku będę garść monet w plecy i uznam, że nigdy więcej! Aż do rozpoczęcia kursu zastanawiałam się też, skąd będę wiedziała, że moje teksty są dobre? Jeżeli najważniejsze w Klubie jest – oprócz publikowania tekstów – pisanie pozytywnych komentarzy, jak rozpoznam, że opinie są szczere?

A później był pierwszy live i od razu poczułam, że to będzie dobre pięć tygodni.

W Klubie dzieje się to, do czego totalnie nie jesteśmy przyzwyczajeni. Publikujemy nasz tekst i… Nie czytamy dobrych rad na temat tego, co możemy poprawić następnym razem. Nikt nie wylicza zjedzonych przecinków i nie sugeruje, że gdyby podjęło się lepsze życiowe wybory to nie byłoby teraz potrzeby pisania tego tekstu.

Kojarzycie to ćwiczenie na zaufanie, które polega na tym, że ustawiacie się plecami do drugiej osoby i lecicie do tyłu, a ta osoba musi Was złapać? Mniej więcej tak działa Klub Otwartej Szuflady. Zamykasz oczy, zaciskasz zęby i lecisz do tyłu – pokazujesz, co Ci gra w duszy, odsłaniasz wrażliwe punkty. I zamiast upaść na tyłek, jak to zwykle bywa, zostajesz złapana przez 30 fantastycznych dziewczyn. Nie tylko nie pozwalają Ci klapnąć na podłogę, ale podrzucają Cię coraz wyżej i wyżej – aż wyrastają Ci skrzydła.

W Klubie nie chodzi o to, żeby pisać perfekcyjnie i od razu zostać drugim/drugą <tu wstaw sobie nazwisko ulubionego pisarza/pisarki>. Chodzi o to, żeby W OGÓLE pisać! Przełamać się i zacząć albo wrócić do pasji po długiej przerwie.

O, to właśnie to zdjęcie, które zachęciło mnie to przystąpienia do Klubu. Koniecznie zajrzyjcie do Aleks i przeczytajcie cały opis (chciałam go tu zamieścić, ale jest naprawdę, naprawdę długi – więc po prostu lećcie na Instagram. 😀 )

Każda z nas, trzydziestu dziewczyn z piątej edycji Szuflady, jest inna. Jesteśmy w różnym wieku, po wielu (często ciężkich) przeżyciach, na różnych etapach życia. W trakcie kursu otwierałyśmy się i odkrywałyśmy, że oprócz chęci pisania łączą nas też inne rzeczy – np. miłość do gór, podobne poczucie humoru, ulubione gify… 😀 No i bohaterowie, których wymyślamy, a oni później robią co chcą i żyją własnym życiem…

Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że warto było przystąpić do Klubu choćby właśnie po to, aby poznać Współlokatorki z Szuflady, piszące naprawdę niesamowite historie.

No i dla Aleks. Przygotowanie do lajwów, konkretne rady i przykłady to jedno. Ale to, jak ta dziewczyna przekazuje tą wiedzę i opowiada o pisaniu przeszło moje wyobrażenia i oczekiwania. Gdybym nie widziała, nie uwierzyłabym, że w jednej osobie może się zmieścić tyle entuzjazmu i radości, że starczy na obdarowanie nimi całej naszej małej społeczności – i jeszcze zostanie!

Aleks wymyśliła i stworzyła przestrzeń, w której można się otworzyć, przełamać bariery, zawalczyć ze swoimi wątpliwościami. Podpowiada, jak się rozpisać, jak się przełamać, jak radzić sobie z krytyką – #samomięcho. I, co najważniejsze, utwierdza w przekonaniu, że pisanie jest coś warte – że to nie tylko głupie hobby z dzieciństwa, które powinno ustąpić w dorosłym życiu czemuś bardziej pasującemu do wieku. A to wszystko w zaledwie pięć tygodni, które mięły nie wiadomo, kiedy.

W listopadzie rusza kolejna edycja Klubu Otwartej Szuflady – już szósta, ostatnia w tym roku. Jeśli jesteś dziewczyną, lubisz pisać i chcesz zrobić dla siebie coś dobrego – zapisz się! Jak nie na tą edycję, to na kolejną – warto!

A teraz zostawiam Was. Pozdrawiam Aleks, pozdrawiam Współlokatorki z Szuflady i idę pisać!

(Żartuję. Obiad trzeba zrobić, w domu posprzątać… Tu akurat bez zmian, w końcu jeden kurs nie zmieni całego życia. Chociaż… mam jakieś takie przeczucia… kto wie… 😉 )