Jak się organizować, gdy wszystko się zmienia?

Zabierałam się do tej notki prawie trzy miesiące – mniej więcej odkąd zaadoptowaliśmy drugiego psa. Prawie codziennie zadawałam sobie to pytanie i odpowiadałam sobie dwoma słowami „nie wiem” (nie liczę przekleństw). Prawie dwanaście tygodni później sytuacja się uspokoiła, a ja pozbierałam swoje myśli i czuję się już trochę mądrzejsza w tym temacie – na tyle, żeby podzielić się z Tobą tym, co podziałało, bo może Tobie też przyda się kilka podpowiedzi. No, to jak się organizować, gdy wszystko się zmienia?

Czego potrzebujesz, żeby zacząć planować? Organizacyjne przydasie.

Jeden komentarz

Dobra, nie oszukujmy się – żeby ZACZĄĆ planować, potrzebujesz czegoś do pisania i czegoś, po czym możesz pisać. Standardowo jest to kartka i długopis/ołówek, ale przecież nie zabronię Ci pisać kredą po ścianie. Tego typu notatki mają jednak tę wadę, że lubią się układać w sposób bardzo chaotyczny, niszczyć się lub ginąć w tajemniczych okolicznościach, odkładane zawsze „tak, żeby nie szukać” i nigdy nieodnalezione (albo kończą się ściany). Dlatego na dziś mam kilka podpowiedzi, co może Ci się przydać, jeśli chcesz zacząć planować w sposób nieco bardziej zorganizowany.

O podróżach w różne strony

Odkąd pamiętam, podróży w moim życiu nie było za dużo. Albo może było, ale mocno rozłożonych w czasie. Raz w roku jechaliśmy na wakacje do Szczyrku, zawsze w to samo miejsce, parę raz chyba spędziłam wakacje w innym miejscu w górach, ale nie bardzo to pamiętam. Kiedy rodzice kupili nowy samochód i przesiedliśmy się z malucha do siedmioosobowego Seata, zaczął się czas częstszych wycieczek – wyruszaliśmy zaraz po tym, jak wróciłam ze szkoły. Odrabiałam lekcje na tylnym siedzeniu i jechaliśmy przed siebie.

Nowy rok, nowa ja, stare nawyki – życie kontra noworoczne postanowienia

Robisz postanowienia noworoczne? Czego dotyczą? Jak Ci idzie? Przyznam Ci się, że przez aktualne życiowe zamieszanie, spowodowane przybyciem szczeniaka do naszego domu, ledwo udało mi się podsumować miniony rok, o postanowieniach nawet nie chcę jeszcze myśleć. Za to wiem, że część z Was dawno to zrobiła i wiem też, że postanowienia noworoczne to jedne z najcięższych do utrzymania. Dlaczego? I jak w nich wytrwać?

Jak podsumować rok? 4 pytania, które warto sobie zadać

Dzień dobry w 2022 roku! Sezon na przeprawianie ostatniej cyfry w dacie uważam za otwarty. 😀 Przełom roku – poza zamieszaniem związanym ze świętami – kojarzy mi się głównie z podsumowaniami i planami, z taką delikatną refleksją, czy wszystko to, co się wydarzyło, było dla mnie dobre. Nie lubię się katować za ewentualne błędy, które wyłapię, nie lubię też stawiać sobie wygórowanych celów, które są ważniejsze bardziej dla społeczeństwa niż dla mnie. To w takim razie jak podsumować rok, żeby nie był to przykry obowiązek, lecz wskazówka na przyszłość? Proponuję, żebyś odpowiedziała sobie na 4 pytania, które sama sobie zadaję – odpowiedzi zwykle dają do myślenia.

Dumna z siebie

Etap „nowy rok, nowa ja” jeszcze przede mną, bo nadejdzie dopiero w styczniu. Teraz jestem na etapie „stary rok, stara ja” i podsumowywania tego, co się w tym roku wydarzyło. Zanim jednak do tego dojdę, muszę poświęcić chwilę, żeby przetrawić, kiedy ten czas minął i „jak to, już grudzień?” – zrobię to, zanim przejdziemy do kolejnego akapitu. 😀

Kłamliwe pierdololo, czyli mity o planowaniu i organizacji

Dziś o zdaniach, które z pewnością słyszałaś nie raz – że wszystko jest kwestią organizacji, że nie warto planować, bo te plany i tak się rozjeżdżają albo że doba Beyonce też ma tylko 24 godziny. Każde z tych zdań to jakieś przekonanie lub mit, który zniechęca do sięgnięcia po kartkę i długopis. Ja jednak uważam, że planowanie może być bardzo pomocne, dlatego każdą z tych rzeczy rozłożę teraz na czynniki pierwsze i zobaczymy, czy rzeczywiście jest tak, jak nam ludzie powtarzają.

Słowo na D

Pamiętam jak zobaczyłam zdjęcie w ogłoszeniu i od razu powiedziałam do Tomka: zobaczysz, ten kupimy. On był trochę bardziej sceptyczny, ale po pierwszym oprowadzeniu przez pośredniczkę oboje zaczęliśmy używać słowa nasz w kolejnych rozmowach, choć na papierze wcale nasz jeszcze nie był. Należał do pewnego wdowca, którego żona (artystka, malarka, wykładowczyni) niedawno zmarła. Pamiętam pierwszy spacer po działce, wśród drzew owocowych i uli i pomyślałam sobie, że chcę częściej oddychać tym powietrzem. Wiedziałam też, że chcę mieć TAKI widok z okna sypialni i nie miałam wątpliwości co do tego, gdzie postawię biurko, przy którym będę pisać. To była miłość od pierwszego wejrzenia.